Episode Transcript
[00:00:00] Speaker A: Witam Państwa w kolejnym magazynie Kalejdoskop Radia-Xon.
To magazyn społeczno-kulturalny. Miło mi powitać Państwa w tak pięknym, przedświątecznym okresie.
A witam w imieniu wszystkich twórców tej audycji.
A twórcami są Maria Woś, Stanisław Szubert, Damian Łyczak, ja Leszek Kopeć i realizator Darek Marchewka.
Pogoda płata nam różne figle, ale w naszej audycji staramy się zawsze nastrój pogodny utrzymywać.
Zacznijmy więc od piosenki, którą wyśpiewają nam alibabki. Grajmy sobie w zielone.
[00:01:48] Speaker B: obcy
[00:02:40] Speaker C: obcy
[00:03:53] Speaker A: Co usłyszymy w dzisiejszym magazynie Kaleidoskop Radia Xon?
Stanisław Schubert będzie rozmawiał o bezpieczeństwie wojskowym, którego osobiście za chwilkę przedstawi.
Potem Maria Woś i kolejny felieton tejże wspaniałej pisarki i dziennikarki.
Następnie ponownie Stanisław Schubert w towarzystwie pięknej kobiety.
Dodam, że związanej z teatrem w Wieleniej Górze będą rozmawiać o udogodnieniach dla osób niepełnosprawnych.
Ale będzie również akcent świąteczny. Coś dla duszy i coś dla ciała.
Nie zabraknie również pięknej polskiej piosenki w naszym spotkaniu.
Pozdrawiam wszystkich tych, którzy słuchają nas w czasie wydania premierowego naszej audycji i wszystkich tych, którzy będą nas słuchać w powtórkach tego programu.
Do studia zmierza już dwóch panów.
Jeden to nasz dziennikarz Stanisław Szubert, a drugi, no właśnie, panie Stanisławie, proszę o prezentację gościa.
[00:05:31] Speaker D: Proszę państwa witam dzisiaj gościem naszym jest pan pułkownik w stanie spoczynku, Władysław Ratajski, sztabowiec, czyli można by powiedzieć, że prawie prądowiec, na szczęście nie, ale człowiek obeznany ze sprawami wojska, także od strony logistycznej, od strony obrony cywilnej, dzień dobry, witam panie Władysławie.
[00:05:54] Speaker E: Dzień dobry państwu.
[00:05:55] Speaker D: Jest pan wiceprzewodniczącym Rady Dolnośląskiej Seniorów i jest pan świadom tego, że sytuacja w Europie, a szczególnie w Polsce w kontekście konfliktu wschodniego jest niebezpieczna i nam bardzo zagraża. Niech pan spróbuje ocenić w jaki sposób mieszkańcy Kotliny Jeleniogórskiej mają poczucie bezpieczeństwa na ile ich informacje o tym gdzie należy się chronić, co należy zrobić, żeby przeżyć te najpierwsze, tfu tfu, odpukuję mnie malowane drewno, chwilę przeżyć, bowiem pamiętam z opowieści moich rodziców, że gdy pierwsze bomby spadły na Poznań, to był dramat, ponieważ tamta społeczność nie była w ogóle poinformowana, co oznaczają sygnały alarmowe i właśnie gdzie są punkty, gdzie są schrony, gdzie należy się ewakuować.
[00:06:49] Speaker E: Dzień dobry państwu jeszcze raz. Oprócz tego, że jestem wiceprzewodniczącym Rady Seniorów Dolnośląskich to jestem prezesem Związku Żołnierzy Wojska Polskiego na teren powiatu Karkonoskiego i Jeleniej Góry. Sztabowcem byłem przez 10 lat natomiast dowódcą i liniowcem byłem przed 25 lat i całe większość swojego życia wojskowego spędziłem na poligonach ale w związku z tym przez wykształcenia i służbę pełniłem w wojskach obrony przeciwlotniczej które są w pewnym sensie związane ze sprawą dotyczącej ochrony ludności cywilnej. Obroną cywilną powiem na wstępie to, że w dniu 5 grudnia 2024 roku weszła uchwała przejmowa o ochronie ludności i obronie cywilnej, która obowiązuje od 1 stycznia tego roku, a w zasadzie dokumenty wykonawcze dotyczące jak finansować i jak mają być realizowane to w samorządach obowiązuje praktycznie powinna już w tej chwili być od pierwszego kwietnia, ponieważ trzy miesiące to były takie kwestie związane z opracowaniem dokumentów, sprawy finansowania i tak dalej i tak dalej. Ochrona ludności cywilnej to jest problem, który przez ostatnie 20 lat został zapomniany. Teraz możemy to widzieć i codziennie widzimy w telewizji jak wygląda sytuacja na wschodzie, na Ukrainie, że mamy, bym powiedział, nie musimy się na własnych błędach uczyć, wystarczy to zobaczyć jak jesteśmy daleko. opóźnieni i co należy robić, ażeby tą sprawę zapewnić. Wszystkie schrony dotyczące ewentualnej ewakuacji i schronienia się ludności praktycznie były przez ten ostatni okres czasy zapomniane i wszystkie praktycznie nie nadaje do użytku. Co prawda teraz chyba jeżeli się nie mylę to usłyszałem, telewizji, że w każdej instytucji, która ma w swoim infrastrukturze, schron powinna zgłosić do władz samorządowych, a władze samorządowe mogą się starać o środki finansowe, żeby to po prostu odtworzyć, ponieważ no oprócz tego, że jeżeli są alarmowani ludności o zagrożeniach środków napadu powietrznego, to praktycznie żaden Ja przynajmniej nie wiem na swoim terenie gdzie ludność nasza ma się i jak ma się zachować po ogłoszeniu zagrożenia z powietrza. Ja już w styczniu jako przedstawiciel Związku Żołnierza Wojska Polskiego 12 marca skierowaliśmy do wszystkich urzędów, tu naszych, czyli do wójtów, burmistrzów i prezydenta Jelenia Jagóry i do zarobców powiatu karkonowskiego taką sprawę doczytnie wniosek w sprawie ustawy o ochronie ludności cywilnej. Gdzieś bym poruszyli tę kwestię, jako fachowcy bym powiedział o tej sprawie, bo w Związku Żołnierzy Wojska Polskiego w naszym regionie są osoby, są żołnierze, którzy już żyli w dawnej obronie cywilnej, która została zlikwidowana. I oni się znają, bym powiedział, najlepiej.
Zaproponowaliśmy władzom samorządowym, że im pomożemy swoimi sprawami, jeżeli będą potrzebować. Jesteśmy gotowi.
Do tej pory odpowiedział nam starosta opowiadu Łukasz Polonskiego, który chętnie skorzysta. Ale proszę państwa, jest wiele problemów w gminach, w samorządach.
Są zespoły zarządzania kryzysowego, który praktycznie Jeżeli już mają to bardzo niskie w środki finansowe na to żeby odbudować tą całą infrastrukturę dotyczącą ochrony ludności i obrony cywilnej ale władze jeżeli nie wystąpią w najbliższym czasie do państwa do ministerstwa pieniądze o środki to po prostu my zostaniemy z tym co jesteśmy.
Ja nie chciałbym tutaj nikogo straszyć, ale proszę państwa, to co się dzieje, nie jest dobrą, bym powiedział, jakoś optymistycznie patrzymy na przyszłość. Trzeba naprawdę zadbać o siebie, a szczególnie o władzę, bo z tego obowiązku ich nikt nie zyjmie, a ludzie naprawdę nie wiedzą. Nie wiem, czy warto by było zorganizować na przykład jakieś takie niespodziewane ćwiczenia dotyczące alarmów, ogłoszenia i zobaczyć jak to się zachowa.
Jak to się zachowamy? Powiedzmy na przykład, Z chwilą ogłoszenia środki napadu powietrznego wyłączą prąd i internet przestanie działać. Syreny jeżeli zawieją, to jeżeli mają to źródła zastępcze, to zastępcze. I co dalej? I z czym się znajdziemy? I co będziemy?
Wodę, jeżeli zostanie skażona. Mamy dzisiejszy przykład spod Warszawy, gdzie skazili wodę i dwa miasta są bez wody.
I co nagle? Światła nie będzie i każdy będzie liczył tylko sam na siebie.
[00:11:23] Speaker D: No właśnie, panie Zdzisławie, o ile wiemy, to dzisiaj prezydent miasta jest w trakcie czterodniowego, przyspieszonego kursu z obrony cywilnej dla prezydentów i burmistrzów, może i dla innych samorządowców.
Będzie pewno więcej wiedział.
Ja sobie przypominam, w początku lat, kiedy przyjechałem do Jeleniej Góry, że na wszystkich starych domach ulicy Wojska Polskiego, Armii Krajowej, Tego całego śródmieścia były takie białe strzałki jeszcze poniemieckie, złamane w kierunku schodu. Schron przeciwieństwa. I napisane było LR, Lebensraum, czyli schrony. No te nowe budynki nasze, czyli całe zaburze absolutnie nie mają tego typu zabezpieczeń, więc to zostawmy. Pamiętam też miejsca, w których były naturalne albo adaptowane. Schrony dla ludności jeszcze też poniemieckie, między innymi takim Miejscem była ta wielka brama czasu pod Zgórzem Kościuszki. Wiem, że mówił mi prezydent Łuźniak, że nad tym bardzo mocno się władze miasta zastanawiają. Ale panie Zdzisławie, proszę, myśmy już o tym rozmawiali w 22 roku, kiedy Rosja napadła na Ukrainę. Gościliśmy również wtedy pana, gościliśmy przedstawicieli sztabów kryzysowych wojewody Urzędu Marszałkowskiego, województwa dorosławskiego, a także starostwa i miasta Jeleniej Góry i właściwie niczego żeśmy się nie dowiedzieli. Kompetencje Straży Pożarnej absolutnie nie dotyczyły, obrony cywilnej, policji również.
Wówczas z głosem rozsądku jako jedyny wystąpił pan Władysław Ratajski który powiedział ludzie jeżeli nie będziecie mieli i żadnej pomocy innej to przygotujcie się do tego we własnym zakresie Proszę powiedzieć co pan jako stary Pliniowiec bo zdaje się że pan nie wymagał wojny i całe szczęście Ale co by pan radził mieszkańcom Zawobrza, Marczyc, Karpacza, Szklarskiej Poreby gdyby się coś stało Powiem
[00:13:32] Speaker E: tak, na własnym przykładzie. Nie wiem, czy wspominałem o tej sprawie. Moja żona się ze mnie śmieje, ale ja na przykład mam zapas konserw na dwa miesiące.
Co raz je zużywam, żeby się... i tak dalej. W związku z tym, że mieszkam na wsi, stary poniemiecki budynek był zniszczony, a pod spodem były piwnice przykryte ziemią.
Ja go, powiem, powiedziałem, że w pewien sposób odnowiłem i mam przygotowany W razie czego, że mam się gdzie schować.
Nie wiem czy on wystarczy, ale w jakiś sposób kurde zabezpieczam się.
Oczywiście mówią ciągle rady w telewizji, żeby każdy miał jakąś tam gotówkę, nie tylko wszystko na koncie, ale część pieniędzy, bo na przykład przestaną działać bankomaty. nie będziemy mieli pieniądze i trzeba takie, no bym powiedział, zaskórniaki trzymać w domu, środki opatrunkowe, jakieś woda, którą będzie można przez przynajmniej 2-3 dni, nim się to wszystko przejdzie, w jakiś sposób znormalizuje, żeby mieć do tego dostęp i być przygotowany na to, że taka sytuacja może zająć. No gorzej jest w budynkach wielorodzinnych, no tam praktycznie I to jest największa rola tutaj miasta i władz osiedla, władz prezydentów i tak dalej, bo te osoby i te budynki, no jeżeli uderzy tam bomba czy ewentualnie rakieta, no to jakie straty i co dalej w tym względzie, choćby nawet gdzie ci ludzie się muszą udać, czy jest jakiś zapleczek, gdzie można by było ich ewentualnie ewakuować i zatrzymać, żeby na 2-3 dni to wszystko stanie. Ale każdy też powinien pomyśleć z dobrym rozsądkiem, co należałoby zrobić dla niego, czy on sam w jakiś sposób może się zabezpieczyć. Ja podpowiedziałem gminie w ten sposób, że w miejscowościach gminnych, gdzie są to miejscowości małe, wioski i tak dalej, główną rolę tu odgrywa Ochotnicza Straż Pożarna, która ma łączność i tak dalej, która ma środki, które mogą ewentualnie dokonać odgruzowania, czy ewentualnie pojechać z wodą i tak dalej. Ale w miejscowościach, gdzie ich nie ma, powinno być miejsce, do którego doprowadzone jest łączność przewodowa, z którym będzie mogła władza się ewentualnie kontaktować. Bo na przykład w mojej gminie są cztery straże pożarne, a sześć miejscowości jest bez tego. No i co dalej? Jak do nich dotrzeć? Tylko łączność bezpośrednia? Chorągiewkami to tylko za dużo, żeby przekazywać sygnały. No ale miejscowości małe jak wioski mają jeszcze tą przewagę nad miastem, że oni jeszcze są rozproszeni i tutaj takie możliwości są. Natomiast Jelenia Góra no w tym względzie to jest tu na przykład potężna rola pana prezydenta.
Ja tylko wspomnę, że każda gmina ma obowiązek co dwa lata informować o stanie przygotowania gminy do realizacji zadań o ochronie ludności i obrony cywilnej. Co dwa lata.
Tych obowiązków jest dwadzieścia pięć. No ale warto by było właśnie, żeby rady miasta i gminy przeanalizowały i poświęcić temu jedną sesję.
Zastanowić się, co trzeba by było natychmiast zrobić, żeby tą sprawę w jakimś sensie poprawić, bo bez tego to za daleko my nie pojedziemy.
[00:16:43] Speaker D: No tak, ustawa zaczęła się obowiązywać wczoraj, a my rozmawiamy z panem Zdzisławem drugiego kwietnia. No i proszę państwa, na te dwa lata będziemy musieli czekać, nie znosimy bezczynności, szczególnie w naszym doświadczeniu, w naszym wieku. i z tymi informacjami, którzy przekazywali nam nasi nieżyjący już rodzice w kategoriach tego, co się działo w 1939 roku. Proszę pana, mówił pan o tym plecaku bezpieczeństwa. Co tam się powinno znaleźć, który każdy człowiek powinien mieć w domu? A więc przede wszystkim dokumenty, po drugie pieniądze, po trzecie zapas wody, po czwarte naładowany telefon może z powerbankiem. Po piąte latarka z zapasowymi bateriami.
[00:17:31] Speaker E: Apteczka sanitarna.
[00:17:33] Speaker D: Apteczka leków, które państwo macie ze sobą. Żeby tego absolutnie nie szukać.
[00:17:40] Speaker E: No i coś takiego, który by na przykład jeżeli zostaniemy zasypani dać sygnał.
dźwiękowy czy komuś do bo często ten aparat telefoniczny który nam się rozładuje No i koniec nie ma roboty panie Wiesławie
[00:17:52] Speaker D: Dziękuję bardzo zapraszam pana do okresowych spotkań z nami aby za pośrednictwem naszej stacji informować naszych podopiecznych i słuchaczy co w trawie piszczy w zakresie bezpieczeństwa kwestii obrony cywilnej Dziękuję panu za rozmowę Dziękuję do usłyszenia.
[00:18:29] Speaker C: Będzie mało chmur i dużo ptaków Nad tym dniem, co się nigdy nie zdarzy Nad tym dniem, co mi spływa po twarzy Jak niepomyślana myśl Będzie mało chmur i dużo szczęścia A wszystko z prawu mych słów i mych życzeń Taki świat z poddziecinnych nożyczek Z bibułki barwny świat Jeszcze wytnę kogutka, kogutka, by mi lesowo piał, skoro świt i ogródek, a koło ogródka złoty słonecznik będzie kwitł Jeszcze wytnę kogutka, kogutka, by mi lesowo piał, skoro świt i ogródek, a koło ogródka złoty słonecznik będzie kwitł To nietrudna rzecz, to takie łatwe, każde dziecko to potrafi.
Będzie domek jak na fotografii i uśmiech taki sam.
To nietrudna rzecz, to takie łatwe, trzeba się tylko o to postarać.
Wziąć nożyczki, papier i zaraz wyciąć własne sny.
Jeszcze wytnę kogutka, kogutka, by mi wesoło piał, skoro świt i ogródek, a koło ogródka złoty słonecznik będzie kwitł Jeszcze wytnę kogutka, kogutka, by mi wesoło piał, skoro świt i ogródek, a koło ogródka złoty słonecznik będzie kwitł
[00:21:06] Speaker A: Za chwilę przed mikrofonem dziennikarka, pisarka Maria Woś.
I jej kolejny felieton.
Witamy Pani Mario, jakże nam miło i zapraszamy.
[00:21:26] Speaker F: Nie zachęcam nikogo do słuchania pasji według św. Mateusza, bo oznacza to wyłączenie się ze świata na trzy godziny.
Jest to, jak wiadomo, rzeczą niemożliwą. Chyba, że z góry założymy sobie pięć przerw na sprawdzenie poczty internetowej.
A jeśli już człowiek trafi na koncert do sakralnego wnętrza, trudno, jeśli się nie spodoba, przepchnąć się do wyjścia.
Prawie zamarłam ze zgrozy, znalazł się na pewnym blogu. Taki tekst.
Ale zaintrygowana czytałam dalej.
Podobno w blogu w dobrym tonie jest się obnażać, więc i ja stanę obnażony.
Otóż trzy razy w życiu podczas publicznego koncertu nie potrafiłem zapanować nad emocjami i poddałem się muzycznej psychomanipulacji.
Wielce się wówczas natrudziłem, aby ukryć łzy przed współsłuchaczami.
Za każdym razem kaszpirował on, Otyły Lipski Kantor, nauczyciel muzyki i łaciny z luterskiego zboru.
No to jesteśmy w domu wśród swoich. To tylko przez chwilę zmyliła nas ta pozorna nauszalancja, chcąca ukryć prawdziwe wrażenie.
Wśród swoich wielu z nas znalazło się także w minioną Niedzielę Palmową, wprawdzie nie we wnętrzu sakralnym, tylko w sali koncertowej wrocławskiej Filharmonii, ale muzyka Jana Sebastiana Bacha w pewnym sensie zmieniła nam ją w miejsce sakralne, kiedy słuchaliśmy jego pasji według św. Mateusza, zgodnie z tradycją wprowadzoną przez dyrektora Andrzeja Kosandniaka.
Ta późniejsza z dwóch Bachowskich zachowana w całości pasji, prawa wykonana została w sześć lat po pierwszej, Janowej, w Wielki Piątek, 15 kwietnia 1729 roku w kościele św. Tomasza w Lipsku, gdzie Jan Sebastian Bach od sześciu lat pełnił obowiązki kantora.
Jeden z najwybitniejszych interpretatorów i wykonawców jego twórczości, Nikolaus Arnoncourt, przypomina w swojej książce pod tytułem Dialog muzyczny, że podzieloną na rolę opowieść o męce Chrystusa, jako część liturgii Palmowej Niedzieli i Wielkiego Tygodnia, zwyczajowo śpiewano już we wczesnym okresie dziejów Kościoła chrześcijańskiego, od mniej więcej IV wieku.
Uczestniczyło w tym zwykle czterech duchownych.
Jeden śpiewał partia narratora, drugi słowa Jezusa, trzeci wypowiedzi rozmaitych postaci takich jak Piłat, Piotr, arcykapłan, służebnica, czwarty zaś o krzyki ludu.
W kościele luterańskim nawet po reformacji nadal śpiewano w podobny sposób.
Niebawem pojawiły się niemieckie kompozycje pasyjne składające się z części jedno- i wielogłosowych wykonywanych przez pastora i chór.
Ich forma stawała się coraz bardziej urozmaicona.
Swobodne adaptacje opowieści o męce pańskiej także komponowano wielogłosowo.
Niemieckie utwory pasyjne pisali niemal wszyscy ważniejsi kompozytorzy z końca XVI i XVII wieku.
Do opowieści włączono coraz większą ilość chorałów, wykonywanych często przez parafian.
W drugiej połowie XVII wieku do opracowywania pasji zaczęto wykorzystywać również nowe barokowe formy dramatu muzycznego pochodzące z Włoch. Do ustępów biblijnych często dodawano więc poezję i kontemplacyjne pieśni.
Niekiedy nawet swobodnie i poetycko opracowywano odcinki tekstów biblijnych.
W rozwijaniu tej formy przodowało miasto Hamburg, gdzie działali Georg Philipp Telemann, Johann Matteson, Reinhard Kaiser i Georg Friedrich Händel, zanim nie wyemigrował do Anglii.
W Lipsku wyglądało to zabawnie inaczej. Kantor Szkoły Świętego Tomasza był zarazem miejskim dyrektorem muzycznym. Współdziałając z Radą Miejską, miał pod swoją opieką muzykę w czterech kościołach i musiał dbać o stosowną oprawę muzyczną oficjalnych uroczystości miejskich. Oper w Lipsku nie było.
Struktura życia muzycznego miała więc charakter konserwatywny. Nowoczesną formę pasji z muzyką wielogłosową wykonano tu po raz pierwszy dopiero za czasów Jana Kunała, poprzednika Bacha.
Do tego czasu znano tam jedynie tradycyjne chorałowe wykonanie pasji. Pierwszym Bachowskim dziełem wielkich rozmiarów, napisanym dla Lipska, była pasja według świętego Jana, gdzie po raz pierwszy w utworze religijnym użył kompozytor wyszukanych środków zarówno stylu koncertującego, jak i instrumentacji wypracowywanych i wypróbowanych przez siebie w licznych koncertach, suite'ach i sonatach.
Bezpośrednio po ukończeniu tego pierwszego swego wielkiego oratorium zaczął Bach komponować pasję według świętego Mateusza i praca nad nią trwała kilka lat, ale ani pierwsze wykonanie Wielki Piątek roku 1729, ani następne w latach 1736, 39 oraz 45 nie zdobyły większego uznania. i na prawie 100 lat dzieło popadło w zapomnienie.
Dopiero urzeczony odkrytą partyturą Felix Mendelssohn-Bartholdy doprowadził do realizacji pasji w Berlinie w stulecie prawykonania.
Ale jak pisze Nikolaus Ornokur, było to raczej przeniesienie wielkiego dzieła z okresu późnego baroku w brzmieniowy świat romantyzmu. I ta tradycja romantyczna znowu przetrwała przez więcej niż wiek.
Dopiero pod koniec XX stulecia odbywa się powrót do dźwięku i ducha oryginału.
O ile pasja Janowa ma charakter dramatyczny, bardziej zwarty, o tyle Mateuszowa jest pełna kontemplacji i epickiego spokoju.
Tekst biblijny zaczerpnięty został z 26 i 27 rozdziału Ewangelii według św. Mateusza.
Na życzenie kompozytora poeta Pikander, czyli Friedrich Henrichi, dopisał do niego 28 madrygałowych strof, które Bach upracował muzycznie jako arie.
Są to medytacyjne przystanki w toku akcji, wyraz subiektywnego stanu duszy wierzącej, czyli Cury Syjonu.
Pod względem tekstu, analizuje Nikolaus Arnukur, bachowska pasja według św. Mateusza rozgrywa się na trzech poziomach.
Jeden tworzą ustępy biblijne, drugi kontemplacyjne wstawki pikandra, trzeci zaś chorały protestanckie, śpiewane zawsze w okresie Wielkiego Postu.
Bach włączył te chorały do swego dzieła, aby zaznaczyć symboliczny udział wiernych w wydarzeniach męki Chrystusa. Tekst biblijny śpiewany jest przez ewangelistę-narratora, chyba że tworzy go mowa niezależna, przypisana bądź tłumowi, bądź jednej z uczestniczących postaci.
Pasja Mateuszowa jest arcydziełem barokowej sztuki retorycznej, uznawanym za kulminację retorycznej muzyki zachodu.
Wielu muzykologów uważa, że Bach tworzył spontanicznie, mocą swego geniuszu i nie trzymał się ściśle schematów muzycznych, nie kopiował i nie obliczał według matematycznych proporcji, ale znając doskonale zasady muzycznej retorki, wykorzystał je po mistrzowsku, aby przedstawiane wydarzenia wyrazić jak najtrafniej, z taką siłą ekspresji jak to możliwe i przy użyciu najbardziej adekwatnych środków.
Napisana jest na dwie orkiestry i dwa chóry.
We wrocławskiej realizacji pod dyrekcją Andrzeja Kosandjaka usłyszeliśmy wrocławską orkiestrę barokową, chór naszej filharmonii, a także chór chłopięcy filharmonii wrocławskiej i chór con brio szkoły muzycznej pierwszego stopnia im. Grażyny Bacewicz we Wrocławiu.
Solistami byli Agata Zubel, Katy Braj, Hakan Vramsmo i Mariusz Godlewski oraz Nikolas Marroy, który niezwykłą wyrazistością wypełnił partię ewangelisty, całą zaśpiewaną z pamięci, pełną dramatycznego napięcia, bólu i współczucia.
Choć podobno największym muzycznym poetą i deklamatorem spośród tych, którzy byli i prawdopodobnie z tych, którzy będą, był sam Jan Sebastian Bach.
Tak w każdym razie napisał o nim Folker, pierwszy jego biograf, w roku 1802.
Już w samym wstępie do pasji, chodźcie, córki, pomóc mi opłakiwać, wykorzystał kompozytor potężny, podwójny chór, za pomocą którego przedstawia obraz Jerozolimy, cisnące się i wialujące tłumy ludzi, patrzące jak wiodą Jezusa przez całe miasto na krzyż. Krzyczą przy tym i nawołują się, patrzcie, patrzcie, dziwią się i podziwiają Chrystusa, komentują sytuację, powodując tumult i zamieszanie.
Ozdobne partie wokalne tej części to jakby odtworzenie odległego wznoszenia się i opadania zmieszanych głosów ogromnej gromady ludzkiej.
Od miesiąca śpiewam w chórze, który śpiewa tylko Bacha i to od 35 lat.
Takie wyznanie znaleźć można także w internetowym blogu. Chór znajduje się przy Ewangelickiej parafii Apostel Kirsche, gdzie pielęgnowana jest tzw. Kirschenmusik według tradycji bachowskich.
Byłem więc bardzo ciekawy, czy Bach może się jednak w końcu trochę znudzić. Pytałem ludzi, w chórze jest około 70 osób i wiecie co? Nie znalazłem nikogo, kto życzyłby sobie przynajmniej trochę odmiany.
Nie wyobrażałem sobie, żeby można było tak długo bez znudzenia śpiewać jakiegokolwiek innego kompozytora.
A oprócz tego uwielbiam śpiewać, ale przy śpiewaniu Bacha dzieje się ze mną coś wyjątkowego. To jakiś zupełnie inny stan, jakiś całkowicie nowy wymiar. Człowiek traci poczucie czasu, dziwi się i smuci, że próba już się kończy, a potem w domu leży w łóżku i zasypia z głową pełną tej muzyki i czuje się jakiś odmieniony.
Tak napisał praktyk, polski śpiewak z Münster, podpisujący się po prostu Szczypior.
To samo wybitny teoretyk muzyki i krytyk Bohdan Pociej określił tak.
Przeżycie będące naszym udziałem, gdy stajemy twarzą w twarz, jak gdyby w nagości duchowej, z dziełem sztuki, pokrywne jest przeżyciom religijnym, erotycznym, metafizycznym. Wyrastają one może z jednego pradawnego korzenia.
Ma przecież swoją specyfikę.
W swej pierwotności jest ono bowiem przeżyciem piękna w samej jego istocie.
W swojej mocy kochania, w swojej władzy poznającego rozumu, w swojej zdolności estetycznego zachwytu, człowiek tęski do świata idealnego, którego istnienie przeczuwa.
I piękno właśnie, wzbudzając wieczną tęsknotę, poczucie niemożności i pełnego pochwycenia, Cieszy go równocześnie najbardziej, bo przekonuje go o możliwości istnienia rzeczywistości, w której spełnia się doskonałość.
Przy maksymalnym przeżyciu piękna cała nasza duchowa istota, całe nasze wnętrze rozwibrowuje się jak gdyby unosi, rozświetla. Czujemy, że źródło tego nieopisanego, niezwykłego, przenikającego nas ruchu, tego światła i tego uniesienia jest nie w nas, lecz poza nami, wokół nas. Że piękno płynie z zewnątrz i spływa jakby z góry.
Czujemy intensywność istnienia i jego sens.
I to jest działanie metafizyczne.
Sens piękna najwyższy i jedyny.
[00:34:08] Speaker C: Na skrzyżowaniu czterech dróg, wiodących w cztery świata strony, gdzie stary wieżby, klony i głuch, znosi się zajazd powielony.
Pokryty słomą niski dach, przyjezdem kłania się do ziemi, a złoty kogut tam na drzwiach, wszystkich zaprasza w tak, Do gospody wstąp, nie ma jak klub pod kogutem. Gdy zmęczony wstąp, niemieć i mnę, złości i smutek.
Dla smaku koszy jest, będzie nazwany stary miód.
Pod koguta wstąp, wita się tu,
[00:35:17] Speaker F: Już
[00:35:17] Speaker C: się po kraju niesie wieś Ze wszystkich stron co koń wyskoczy Pchną ci co lubią dobrze zjeść Chcą się bawić noc po nocy Kapela gra z otwartych nóg Śpiewają skrzypki i basetle A złoty kobut strosząc czół Przyjazdem głosi znów Do gospody wstąp, nie ma jak tu, pod kogutem. Gdyż zmęczony wstąp, minie ci mlek, złości, smutek.
Dla smaku koszy jest, będzie nazwany stary miód.
Pod koguta wstąp, wita cię tu, gościnny próg.
W skrzyżowaniu czterech dróg Wiodąc cztery świata strony Gdzie stare wieżby, klon i gór Znosi się zajazd powielony Ach, co tu gości w każdą noc Wytwornych panów i młodziaków Też niejeden złota trzoc, to rankiem garść szmiedziaków.
Do gospody stąd, niema jak tu, pod komutem.
Gdyś zmęczony stąd, widzi ci mlek, złości, smutek.
Dla smaku to, że jest, weź się na cwary, stary, mił.
obcy
[00:37:54] Speaker A: To jest Kalejdoskop, magazyn społeczno-kulturalny Radia Akson.
Jak to dobrze, kiedy myśli się o osobach niepełnosprawnych.
O tym właśnie będzie rozmawiał Stanisław Schubert z panią, która właśnie pięknie się do mnie uśmiecha.
Państwo już zajęli miejsce przed mikrofonem, a więc słuchamy.
[00:38:25] Speaker D: Witam państwa bardzo serdecznie. Dzisiaj będzie o melpowenie, o sztuce, o teatrze imieniem Cypriana Kamila Norwida, który jest najstarszą placówką kulturalną w Jeleniej Górze, a ja ją pamiętam z lat 50., a może i wcześniejszych, kiedy królowały na deskach tego teatru takie nazwiska jak m.in. aktor Stanisław chyba Zaczyk, no i wiele, wiele innych postaci, i Gołaz był, i Hanuszkiewicz, Iwanna Łuczyńska.
Historia. Tam też oglądałem po raz pierwszy, jako dziewięcioletni chłopiec, pierwszą operetkę, którą wystawiła gościnnie, pamiętam to jak dzisiaj. Operetka poznańska pod tytułem Krysia Leśniczanka.
I to był ten element teatru muzycznego, którym ja się od razu zakochałem. Poza tym jak dzisiaj kocham ten Teatr, nasz teatr, teatr imieniem Cypriana Kamila Norwida, a dzisiaj gościem w naszym studiu jest pani Katarzyna Pawijańska, która opowie nam o tym teatrze od strony organizacji Widowni. Dzień dobry, witam panią pani Kasi.
[00:39:34] Speaker B: Dzień dobry wszystkim.
[00:39:36] Speaker D: Proszę uprzejmie powiedzieć coś o pani miejscu pracy.
[00:39:40] Speaker B: Więc ja jestem organizatorem Widowni i Pracy Artystycznej.
Pracuję w Teatrze im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze i zajmuję się promocją teatru, dlatego tutaj jestem dzisiaj z państwem.
[00:39:51] Speaker D: Ile ma po remoncie ten teatr miejsc w tej chwili?
[00:39:56] Speaker B: To jest około 450 miejsc razem z pierwszym balkonem i z drugim balkonem.
[00:40:01] Speaker D: To trochę mniej, bo wydaje się, że około 500 było przed remontem.
[00:40:05] Speaker B: Tak, dokładnie tak.
[00:40:06] Speaker D: Tak było. Jest wreszcie proszę państwa winda, która dowodzi widzów do sali głównej na widownię.
No ale niestety jest parę potknięć, to muszę powiedzieć w tym miejscu jako rzecznik osób niepełnosprawnych ziemi jeleniogórskiej. Mianowicie jest trochę schodów. Okazuje się, że po remoncie, który kosztował ponad 20 milionów złotych Z względów konstrukcyjnych, jak się okazuje, widownia ma schody przy zejściu w kierunku sceny, których za tak zwanego Niemca nie było.
Oczywiście, że dla osób niepełnosprawnych ruchowo są wyznaczone loże i tutaj ta załoga wspaniale się w tym miejscu znajduje i są ci nasi przedstawiciele odprowadzanie na właściwe miejsca. Zresztą wiemy o tym, że już te miejsca są tak rezerwowane.
Pani Katarzyno, proszę powiedzieć bliżej coś o teatrze.
Ile teatr zatrudnia ludzi, w tym ilu aktorów?
[00:41:14] Speaker B: Więc u nas jest 46 pracowników i w tym jest 16 aktorów razem z naszym dyrektorem naczelnym Tadeuszem Wnukiem.
[00:41:22] Speaker D: To już nie jest teatr pierwszego rzędu, tylko to jest teatr, do którego trudno się dostać. Proszę powiedzieć coś o frekwencji i organizacji lidowni.
[00:41:34] Speaker B: więc my gramy spektakle co weekend, staramy się, żeby to było co weekend, także staramy się, żeby co dwa miesiące był spektakl, może nie całkowicie, ponieważ bez tłumaczenia migowego tutaj zaznaczę, dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych, czyli wyświetlamy napisy, mamy audiodeskrypcję, mamy pętlę indukcyjne oraz kilka zestawów FM w razie potrzeby, no i gramy też co weekend spektakle, które No cieszą się dużą popularnością najbardziej nasze premiery cieszą się dużą popularnością głównie gramy komedię ale też są takie dramaty jak Romeo i Julia które miało miejsce premiera w tamtym roku w październiku przy Jeleniu Górskich spotkaniach teatralnych mieliśmy premierę coś poszło nie tak to jest farsa komedia można się dużo pośmiać No i staramy się po prostu żeby ten repertuar był tak zróżnicowany żeby do każdego
[00:42:28] Speaker D: widza dotrzeć Tak, to wspaniały teatr, szczególnie coś poszło nie tak, gdzie nie tylko scena gra, ale również widzowie.
[00:42:36] Speaker B: Dokładnie tak.
[00:42:37] Speaker D: Tak, to wspaniałe i naszych wielu gości, wielu widzów z naszego środowiska, które są ze swoimi gośćmi w teatrze. Mówię o tym brawo bijąc nawet tutaj u nas w pamięci. Wspaniała atmosfera i klimat. Pani Kasia, mówiła pani krótko o dostosowaniu teatru, widowni i sceny do potrzeb osób z niepełnosprawnością i do potrzeb osób starszych. Proszę uprzejmie bliżej o tym powiedzieć, na czym polega ta audiodeskrypcja.
[00:43:10] Speaker B: Więc audiodeskrypcja pomaga osobom w obszarach niepełnosprawności wzroku, aby dowiedziały się poprzez opis, co dzieje się na scenie.
[00:43:21] Speaker D: Narrator za pomocą specjalnego urządzenia i słuchawek relacjonuje jak wygląda scena, jak są ubrani aktorzy, jak odbywa się ruch na scenie. Opowiada tych rzeczy, których nie możemy niestety wyszuć za pomocą wzroku. A teraz dla niesłyszących.
[00:43:39] Speaker B: dla niesłyszących albo troszkę słyszących. Mamy pętlę indukcyjne. Zalecamy, aby takie osoby rezerwowały u nas miejsca od pierwszego rzędu do piętnastego, aby nie siedziały w lożach, ponieważ wtedy pętla indukcyjna nie działa tak dobrze. Mamy także zestawy FM, tylko że trzeba do nas zadzwonić troszkę wcześniej, żeby umówić, ile tych zestawów jest potrzebne. Tak najlepiej 2-3 dni przed danym spektaklem z dostosowaniem.
[00:44:06] Speaker D: Niech pani powiedz, co to jest ten zestaw FM, żeby słuchacze nie wiedzieli.
[00:44:10] Speaker B: Zestaw FM to taka słuchawka z takim małym radiem, który jakby zbiera dźwięk ze sceny i pomaga słyszeć lepiej dialogi.
[00:44:20] Speaker D: Czyli jest to niejako wspomaganie słuchu. No i oprócz tego proszę państwa na określonych seansach teatralnych jest tłumacz języka migowego, który tłumaczy rzecz dziejącą się na scenie za pomocą polskiego języka migowego.
[00:44:39] Speaker B: Znaczy tutaj sprostuję, bo nie mamy tłumacza co dwa miesiące przy dostosowanych spektaklach niestety.
Mieliśmy to dwa lata temu przy projekcie Kultura Bez Barier. Teraz z naszą kierowniczką działu marketingu i Organizacji Pracy Artystycznej staramy się pisać różne wnioski, aby ten tłumacz języka polskiego migowego był. Aczkolwiek no niestety nie mamy co dwa miesiące przy dostosowanym spektaklu.
[00:45:03] Speaker D: Proszę państwa to się cieszyło dużą popularnością. Będziemy państwa bardzo mocno w tej materii wspierali i rzeczywiście jest parę projektów, nad którymi się warto pochylić, aby z powrotem ten tłumaczenie języka migowego do. spektakli teatralnych wprowadzić, to coraz więcej osób nie słyszących pojawiało się na scenie i choć jako człowiek bardzo słabo widzący twierdzę, że ta audiodeskrypcja to nie jest to, co naturalny odbiór wydarzeń ze sceny, to jednak jest to ogromne przybliżenie kultury do tych, którzy żyją w zupełnie innych warunkach. Teraz proszę Panią przejdźmy do kwestii finansowych.
Proszę powiedzieć jakie są ceny, pierw ceny tych spektakli, które jeszcze w ubiegłym roku dedykowane były osobom niepełnosprawnym i seniorom w ramach tego programu Teatr Bez Barier.
[00:46:01] Speaker B: Więc tak, na spektakle bilety ulgowe dla seniorów mamy po 40 zł, natomiast dla osób niepełnosprawnych mamy po 25 zł i to się dotyczy również opiekuna takiej osoby.
[00:46:13] Speaker D: To pierwsze, a normalne bilety na spektakle są zróżnicowane czy one są stałe?
[00:46:20] Speaker B: Normalny bilet jest po 70 zł i to jest z wyłączeniem premier, ponieważ na premiery mamy troszeczkę większe stawki, gdyż to jest premiera.
[00:46:29] Speaker D: Dobrze. Proszę pani, mówiła pani o tych trzech premierach w ciągu sezonu teatralnego, który przypominam państwu w teatrach i Jeleniu Górskim także trwa.
[00:46:40] Speaker B: Od września staramy się, żeby to był pierwszy weekend września, ewentualnie połowa września do końca czerwca.
[00:46:47] Speaker D: No w ubiegłym roku przypominamy państwu to była Romeo Julia i co jeszcze w
[00:46:52] Speaker B: tamtym roku kalendarzowym mieliśmy premierę łatwo nie będzie Nowy Często i Romeo i Julia
[00:46:59] Speaker D: a w tym roku a w tym
[00:47:00] Speaker B: roku kalendarzowym to tydzień temu było coś poszło nie tak a przyszły premier jeszcze nie mogę zdradzać.
[00:47:06] Speaker D: No oczywiście, bo to jest tajemnica teatru i tajemnica sceny i tajemnica organizacji widowni. Proszę państwa, będziemy bardzo mocno wspierali teatr imieniem Cypriana Kamila Norwida, który jest naszym przyjacielem w rozumieniu nie tylko osoby dyrektora, ale również instytucji. A pani Katarzyna będzie gościem stałym w naszym radiu, przekazując państwu te aktualności teatralne, które były dla państwa bardzo istotne po to, aby rozwijać się kulturalnie, tak?
[00:47:40] Speaker B: Dokładnie tak.
[00:47:41] Speaker D: Proszę uprzejmie powiedzieć, jak się można z wami kontaktować.
[00:47:44] Speaker B: Kontaktować się można z nami telefonicznie albo przyjść po prostu do nas osobiście do teatru. Mamy kasę otwartą od 12 do 15, od wtorku do piątku. Marketing jest także na dole, dlatego do mnie jest łatwy dostęp. Można przyjść, porozmawiać.
[00:47:59] Speaker D: Czy można bilety również zamówić drogą mailową?
[00:48:02] Speaker B: Maile tak, można do nas pisać, można rezerwować miejsca mailowo, tylko trzeba zaznaczyć ile tych miejsc na jaki spektakl i jaki typ biletu.
[00:48:10] Speaker D: Poda pani ten adres mailowy?
[00:48:13] Speaker B: Można pisać do nas na widowniamałpateatrnorwida.pl albo marketingmałpateatrnorwida.pl.
[00:48:21] Speaker D: To na koniec panią zapytam o to, jak długo pani pracuje w teatrze?
[00:48:25] Speaker B: Cztery miesiące.
[00:48:26] Speaker D: O, to jest wspaniała organizacja. Jak się fajnie współpracuje ze starszymi kolegami?
[00:48:33] Speaker B: Oj, bardzo dobrze. Ja mogę się dogadać z każdym pracownikiem. Nie ma dla mnie żadnych barier, żeby z kimś porozmawiać albo współpracować.
[00:48:41] Speaker D: Proszę państwa gościnią dzisiaj w naszym programie była pani Katarzyna Pawijańska.
Jeszcze pani przypomnij swoją funkcję.
[00:48:51] Speaker B: Organizator Widowni i Pracy Artystycznej Teatru Jeleniogórskiego
[00:48:55] Speaker D: imieniem Kamila Cypriana Norwida. Dziękuję bardzo serdecznie pani za rozmowę.
[00:49:00] Speaker B: Dziękuję bardzo.
[00:49:06] Speaker A: W naszym magazynie nie możemy pominąć tematu świąt Wielkiej Nocy, zwłaszcza że dzisiaj jest Wielki Piątek. Mówię dzisiaj w trakcie premiery magazynu. Ci, którzy będą nas słuchać w powtórkach audycji niestety nie będą mieli tej szansy myśleć już o świętach, bo to będzie w trakcie świąt jeszcze i po świętach.
Ale, ale, jak wspomniałem, nie może zabraknąć akcentów świątecznych, a więc będzie i coś dla ducha, i coś dla ciała.
Polecam.
[00:49:58] Speaker G: Serdecznie witam Państwa. Kłaniam się ksiądz Jacek Włostowski, proboszcz parafii Najświętszej Marii Panny Królowej Polski w Brzegu Dolnym.
Osiemnasty rok posługuję w tej parafii.
Trzydziesty szósty rok kapłaństwa.
Jeżeli potrafiliśmy sobie i potrafimy ten czas wyciszenia zafundować, to wtedy też siłą rzeczy jakby trochę przemyślimy, przeanalizujemy dobrze, jeśli przemodlimy też nasze życie i często przychodzi ta refleksja, że warto może by coś zmienić. Taką bardzo pomocną sprawą bardzo często bywają rekolekcje. Rekolekcje czy wielkopostne, czy czasami misje święte, czy rekolekcje, na które wybieramy się indywidualnie.
Jako księża mamy obowiązek raz do roku uczestniczyć w takich kapłańskich rekolekcjach, chociażby po to, żeby nie wyjałowieć. Od kilku lat jeżdżę do księżówki.
To jest taki dom rekolekcyjny w Zakopanem, który należy do wszystkich kapłanów w naszym kraju.
Taki jest jego status. Nie jest żadnym diecezjalnym czy archidiecezjalnym. Podlega podkonferencję Episkopatu Polski. Każdy ksiądz ma możliwość tam pojechać. Byłem w tym roku na rekolekcjach, które prowadził ksiądz Chrostowski.
I myślę, że to był dla mnie też bardzo dobry czas, który mnie wprowadził. To była od pierwszej niedzieli Wielkiego Postu i życzę, aby każdy z nas przeżył takie dobre rekolekcje.
Piątek za chwilę skończymy i będzie sobota.
Piątek jest jedynym dniem, warto o tym też pamiętać, w którym nie jest odprawiana msza święta. Nie ma mszy świętej, jest liturgia męki pańskiej, nie ma przeistoczenia, ale jest komunia i jest adoracja krzyża. Nawet jeśli ktoś z nas nie był na tej liturgii, to myślę, jeśli pójdzie do swojego kościoła, może tam podejść bliżej, Prezbiterium i na pewno albo stoi, albo leży krzyż i można podejść, można ucałować i można powiedzieć Jezu dziękuję Ci, że oddałeś swoje życie za mnie. Myślę, że to jest bardzo ważne, żeby o tym gdzieś pamiętać.
Oczywiście jutro od rana do południa może troszkę dalej będzie poświęcenie pokarmów.
Niestety, tradycyjnie dla wielu ludzi to będzie jedyny kontakt z Kościołem i kontakt religijny ze świętami, poświęcenie pokarmów. Powiedzmy sobie szczerze, nawet ludzie, którzy nie wierzą, często podtrzymują tę tradycję i co tu dużo mówić, trudno się na to zrzymać. Jeżeli chociaż mają taki maleńki kontakt, to może kiedyś to maleńkie ziarenko gdzieś zakiełkuje, zaowocuje.
W moim domu w Wielki Piątek i w sobotę do liturgii wigilii paschalnej obowiązywał post i tego postu gdzieś tam pilnowaliśmy.
Dlatego później człowiek, który jest przeposzczony czy wyposzczony, to już zależy jak kto woli używać jakiegoś słowa, Potem też inaczej pewne rzeczy przeżywa, bo w ramach tego, co na początku Wielkiego Postu w Środę Popielcową mieliśmy zachętę do tych trzech praktyk modlitwa, post i jałmużna.
[00:53:43] Speaker A: To był ksiądz Jacek Włostowski.
A teraz to było coś dla ducha, a teraz coś dla ciała.
[00:54:04] Speaker B: A jak wyglądały przygotowania do tych świąt dawniej? Zapytałam panią Teresę Wądołowską.
[00:54:10] Speaker H: Pieczono mięsa, baby, senkacze, a wszystko to na wielką ucztę. W Wielki Piątek odbywa się też przygotowywanie kolorowych jajek wielkanocnych.
Nazwy ich pochodzą od sposobu, w jakich zostały zrobione.
I tak, jednokolorowe to kraszanki lub malowanki, ałunki lub byczki.
Jednokolorowe z wykonanym deseniem to rysowanki lub skrobanki.
Pisankami nazywa się jajka jednokolorowe z białym wzorem uzyskiwanym poprzez pokrywanie jajka przedbarwieniem woskiem.
Spotyka się również piękne naklejanki.
To są jajka zdobione barwną wełną lub materiałami. Aby uzyskać ciekawe kolory jajek stosuje się najczęściej barniki naturalne. Na przykład kolory od żółtego do ciemnego brązu uzyskuje się poprzez gotowanie jajek w łupinach z cebuli. Kolor zielony daje rzyto o zimę i wyciąg z widłaka.
Kolor brunatny to liście bazylii, fioletowy zaś to kwiaty ciemnej malwy.
Ulubionym kolorem jest kolor czerwony uzyskiwany przez gotowanie jajek w korze dębowej, krokusie, w szyszkach olchowych, w owocach bzu czarnego lub w owocach jagody.
Do barwienia jaj używa się też farbki do bielizny, atramentu, kawy lub cynamonu.
Kolory pisanych mają też swoje znaczenie symboliczne.
Np. fioletowe lub niebieskie oznaczają koniec żałoby.
Żółte, zielone i różowe to radość ze zmartwychwstania.
Czerwone symbolizują krew Chrystusa.
W dawnych czasach istniał zwyczaj obdarowywania się ogromną ilością pisanek, a także dziewczęta wykupywały się nimi od oblewania w poniedziałek wielkanocny. Istnieje wiele zabaw związanych z pisankami. Są to walatka, gra polegająca na uderzaniu pisanką o pisankę. Ten, którego pisanka się stłucze, oddaje przeciwnikowi całą.
Inną zabawą jest burda, to znaczy przerzucanie jajek ponad stołem. Kto złapał, dostawał cały zapas przeciwnika, ale kto nie złapał, ten oddawał swoje.
[00:56:53] Speaker A: Nasze dzisiejsze spotkanie dobiega końca. Dziękuję pięknie za uwagę autorzy Maria Woś, Joasia, Stanisław Szubert, Damian Łyczak, etatowy zapowiadacz Leszek Kopeć i realizator Darek Marchewka.
który zrealizował dźwiękowo i technicznie nasze spotkanie. Dziękujemy pięknie i pozdrawiamy Państwa, zapraszając na kolejne spotkanie z magazynem Kalejdoskop, Radi Axon, magazyn społeczno-kulturalny. Dzisiaj to już wszystko. Do usłyszenia.