Episode Transcript
[00:00:00] Speaker A: Słuchaj nas!
Kalejdoskop Radiaxon
[00:00:21] Speaker B: Witam państwa pięknie. Przed mikrofonem Leszek Kopeć i zapraszam na pierwszą edycję po przerwie wakacyjnej magazynu Kalejdoskop Radia Xon.
Mam nadzieję, że nastroje mimo deszczowej pogody u Państwa nie najgorsze, a my się postaramy poprzez dobre informacje i muzykę sprawić, aby Państwo uśmiechnęli się trochę i powiedzieli nie jest tak źle.
Agnieszka Smonińska, Stanisław Firszt, Stanisław Schubert. To wszyscy, którzy będą pracowali dzisiaj dla Państwa, zapraszając gości, opowiadając ciekawe historie na naszej antenie.
Program zrealizuje jak zawsze Darek Marchewka.
Dobry poziom dźwięku, dbamy o ten poziom, Szanowni Państwo, i to jeszcze jak.
Przyjemność anonsowania poszczególnych pozycji w magazynie Kalejdoskop Radia Xon ma Leszek Kopeć. Kłaniam się Państwu i zapraszam.
Winogrona późnym latem to piosenka, którą rozpoczniemy dzisiaj nasze spotkanie przepięknie zaśpiewa Alicja Majewska.
[00:02:16] Speaker C: W późnym latem na straganach Pojawiają się obrana Winogrona, winogrona, winogrona Niecierpliwy przy nich stoisz Już za chwilę wewnątroje Winogrona, winogrona, winogrona I pustoszysz na ulicy Barbarzyńca swą winnicę, jak szalony, jak szalony, jak szalony.
By w niej szukać aż do końca, smaku lata, smaku słońca, jesz zielone winogrona.
A potem żal, że to tak szybko, że to już A potem strach, że szkoda nocy, szkoda dnia A potem znów jest ludzi tłum i miasta kurz Sam nie wiesz jak znów jesteś w drzwiach i znów cię gna Sam nie wiesz jak znów jesteś w drzwiach i znów cię gna Nowe szczęście w ręce chwytasz Nowa szansa znów ci mi śpika Jak szalona, jak szalona, jak szalona W swej wilnicy giniesz cały Rwiesz bezbronne i dojrzałe Winogrona, winogrona, winogrona I szukałeś znów nie tego I znów żyjesz w strachu i w biegu Dzień szalony, dzień szalony, noc szalona Szukasz w życiu aż do końca Smaku lada, smaku słońca A potem żal, że to tak szybko, że to już.
A potem strach, że szkoda nocy, szkoda dnia.
A potem znów jest ludzi tłum i nie stracisz.
Sam nie wiesz jak znów jesteś w drzwiach i znów cięgnę.
Znów jesteś w kwiat i znów cięgnę.
[00:05:31] Speaker A: Radio XON.
Radio XON. Zdobywamy szczyty dźwiękiem.
[00:05:39] Speaker D: Słuchaj nas na Spotify. Spotify.
Szukaj podcasty Radia XON.
[00:05:55] Speaker B: Tu Kalejdoskop, Radiakcjon, magazyn społeczno-kulturalny. A co dzisiaj usłyszymy w naszym magazynie?
Stanisław Schubert będzie miał gości, którzy będą opowiadać o szachach. Szczegółowo gości przedstawi sam gospodarz.
Następnie Stanisław Firszt opowie o jednym z najbardziej znanych i niesamowitych dowódców Armii Pruskiej.
Agnieszka Smonińska opowie nam o książkach, które warto przeczytać.
Nigdy nie umiałem dobrze grać w szachy, zawsze przegrywałem, bo naśladowałem ruchy przeciwnika, ale to była moja strategia zupełnie bez sensu. O szachach już za moment do studia podążają wspaniali goście i Stanisław Schubert. Panie Stanisławie, proszę przedstawić gości.
[00:06:57] Speaker E: A ja witam gorąco, będzie dzisiaj o dyscyplinie kiedyś olimpijskiej, jak historycznie sięgającej, nawet podobno okresu przed urodzeniem Chrystusa.
Gdzieś tam w okolicach Indii, gdzieś między Eufratem a Tygrysem znaleziono pierwsze ślady gry, którą dzisiaj nazywamy szachami.
Szachy były kiedyś, jak powiedziałem, dyscypliną olimpijską. Dzisiaj niestety nie są. Ale pasja szachów łączy wiele ludzi, także wiele ludzi niepełnosprawnych. Gościem naszym jest dzisiaj pan Piotr Salamon i jego córka Julia Salamon. Mama Izabela się tej rozmowie przysłuchuje. Proszę Państwa, już w wieku sześciu lat Pasja szachów pochłonęła się naszą miłą juniorkę, czyli Julię, a o tym jak to się stało powie ojciec.
[00:08:01] Speaker D: Tak, Julia jest szczególną taką dziewczyną, posiada wiele cech takich, które szczególnie w tym sporcie pozwalają na sporo osiągnięcia. To jest taki sport uważany bardzo mocno za sport raczej męski niż kobiecy, ale na szczęście w sporcie tym wielkie osiągnięcia osiągają również kobiety, więc nie jest tak, że to jest sport tylko i wyłącznie mężczyzn.
Tak jak wcześniej zostało powiedziane, szachy przez moment były spośrednio dyscypliną olimpijską, a od pewnego czasu ma miejsce powrót do tej idei. Już na Olimpiadzie obecnej w Paryżu miało mieć to miejsce, ale został najprawdopodobniej przesunięty ten powrotny debiut szachów jako dyscypliny olimpijskiej na Olimpiadę w Nowym Jorku, która ma się chyba odbyć za cztery lata, z tego co dobrze pamiętam.
Julia w szachach jest od swojego szóstego roku życia w taki sposób bardzo naturalny. Bo w naszej rodzinie szachy są od wielu pokoleń już obecne, natomiast Julia jako sześcioletnie dziecko już wykazywała takie duże umiejętności analityczne, można powiedzieć.
I to nauczenie się tej gry w szachy odbyło się w taki sposób zupełnie naturalny, ponieważ ja pokazując Julii zasady tej gry, szybko zauważyłem, że poza tym, że opanowała te zasady, ma w sobie taki instynkt związany z tą dyscypliną, umiejętność analitycznego myślenia, która pozwala wyprzedzać uchwy do przodu, nie tylko i wyłącznie zapamiętywać jak poruszają się bierki, Bo w szachach mamy do czynienia z bierkami, piony i figury.
Mówimy o bierkach.
Julia bardzo szybko załapała podstawowe idee związane z tą górą.
Nauczenie się których jest dosyć trudne dla wielu osób, nawet dla osób dorosłych.
Ta dyscyplina ma jeszcze jedną wielką zaletę w odróżnieniu do wielu innych dyscyplin, bo jest mało kontuzjogenna i to jest jedyna dyscyplina sportu powszechna, ponieważ można też emeryturę olimpijską zdobyć bezpośrednio, bo odbywają się olimpiady szachowe bezpośrednio poza olimpiadą główną.
To są wielkie, ogromne imprezy.
a Julia bardzo szybko jakby te podstawy gry opanowała i pokazała, że potrafi uczyć się czegoś więcej w związku z szachem.
[00:10:36] Speaker E: I to wspaniały talent, z tym, że nie powiedzieliśmy państwu, że niestety rodzina państwa Salomonów ma obciążenia genetyczne w związku z chorobą oczu. Dotyczy to jaskry.
Dzisiaj nasza miła gościni Julia ma 16 lat i właściwie widzi Niewiele, a jednak pasja szachów doprowadziła ją nie tylko do której klasy?
Do trzeciej klasy liceum, liceum sportowego i to w Szklarskiej Porębie. Teraz ma głos młoda.
Proszę powiedzieć jak widzisz i właściwie na czym polega specjalny sprzęt, który używasz?
sprzęt, czyli szachownica, bo to jest pole właśnie tej szachowej walki.
[00:11:30] Speaker F: Niestety szachiści, którzy widzą już mało, posiadają taką inną, inaczej przystosowaną szachownicę niż ta zwykła.
Mamy tak zwaną szachownicę brailowską.
W tej szachownicy tak naprawdę pola, które normalnie są płaskie, czarne i białe, są od siebie oddzielone wielkością, bardziej przystosowaniem.
Mamy małe otwory, do których możemy wsadzić biarki, tak żeby one nie wyleciały. Wiadomo, osoba niewidząca nie wie, czy kolor jest biały czy czarny, dlatego mamy też inaczej stworzone figury.
Czarne przykładowo mają wypustki, białe ich nie mają.
Jest inne oznaczenie pionów.
[00:12:17] Speaker E: Ale przecież zasady są takie same.
[00:12:20] Speaker F: Zasady są takie same, to się nie zmienia to jakoś bardzo.
[00:12:23] Speaker E: No to teraz powiedz mi o swoim pierwszym sukcesie.
[00:12:28] Speaker F: To jest bardzo dobre pytanie. Brązowy medal na mistrzostwach Dolnego Śląska.
W tym momencie wszystkie trzy zawodniczki, które były pierwsze, miały identyczną ilość punktów. W szachach mamy coś takiego jak punktacja pomocnicza, która pomaga typować najlepszego zawodnika i wśród nas ta punktacja pomocnicza była taka sama i żeby wyłonić zwycięzcę trzeba było wygrać tak zwaną dogrywkę, którą się gra, a pamiętam, że ja wtedy byłam Najsłabszą zawodniczką, która się tak bardzo nie liczyła w tamtym momencie.
I to było wielkie zaskoczenie, że rzeczywiście udało mi się doprowadzić do tej dogrywki. Postawiłam opór i naprawdę dobrze mi to szło. Brakowało kilku sekund na zegarze, żebym wygrała.
[00:13:23] Speaker E: No a Twój największy sukces?
[00:13:26] Speaker F: Największy sukces wydaje mi się, że w tym roku Wygranie Mistrzostw Polski osób niepełnosprawnych.
Wygranie tak naprawdę jeszcze szachownicy na pierwszej lize juniorów, ponieważ szechy są podzielone na kilka lig. Mamy ekstra ligę, która jest najwyższa i poszczególne ligi pierwszą, drugą, trzecią.
Wygranie takiego miejsca, wygranie właśnie tej szachownicy.
Mamy dwie szachownicy kobiece.
Razem mamy sześć szachownic i dwie szachownicy kobiece. To jest szachownica piąta do lat osiemnastu i szósta do lat czternastu. I wygranie takiej szachownicy daje tytuł mistrza Polski danej ligi i awans do głównych mistrzostw Polski. A ja właśnie ten sukces osiągnęłam.
[00:14:19] Speaker E: Brawo, brawo, brawo.
Teraz panie Piotrze, pan jest właściwie trochę ojcem tego sukcesu także, bo to pan zainteresował córkę tymi szachami.
Takiego talentu nie wolno odpuścić, takiego talentu trzeba wspierać.
Jedna z naszych klubów rotariańskich wydaje mi się, że pomoże Julii w zakupie właśnie specjalistycznego zegara i tej szachownicy, ale myślimy o tym, aby stworzyć właśnie tutaj przy karkonoskim w sejmiku osób niepełnosprawnych klub sportowy start. I co pan na to?
[00:15:12] Speaker D: Myślę, że to jest świetna idea.
Ten sport niepełnosprawny w wielu miastach Polski działa bardzo sprawnie.
I na pewno tutaj w obszarze naszym blisko, naszego bliskiego zamieszkania, brakuje takiego właśnie miejsca, w którym mogłoby się to odbywać i mogliby się ludzie, którzy bezpośrednio są zainteresowani dyscypliną sportu, żeby mogli po prostu się i doszkalać, i w ogóle spotykać.
takim ośrodkiem, który najbliżej się znajduje, którym to ma miejsce, to jest dopiero miasto Wrocław. I na Dolnym Śląsku właściwie poza Wrocławiem nie ma takiego środowiska, szerszego środowiska, które by się tym zajmowało.
I to też spowodowało, że w rozwoju Julii kariery, ja jako opiekun Julii i ten pierwszy trener w tym pierwszym okresie, kiedy jeszcze byłam młodzikiem, bo już od Jujora zajmuję się Julią bezpośrednio, profesjonalny trener, to musieliśmy ciągle szukać, stale szukać miejsca, w których Julia mogłaby się sportowo rozwijać. I to nas pchało z tego naszego miasta rodzinnego coraz dalej i coraz dalej. Na początku na Dolnym Śląsku to były kluby, które mieszczą się w Wilingurze czy Legnicy, a następnie musieliśmy po prostu szukać tego sportowego wsparcia w zakresie właśnie z możliwości startu w rozwoju tej kariery sportowej, aż na Górnym Śląsku, w Katowicach, czy obecnie np. w Małopolsce, w Krzanowie, gdzie powiedzmy te życie szachowe zarówno osób zdrowych, jak i tych, które posiadają szereg ułomności, bo to są różnego rodzaju ułomności, bo nie tylko związane ze wzrokiem, ale różnego rodzaju inne, gdzie jest większa aprobata dla tego działania i wsparcie.
Tu w naszym mieście tego bardzo brakuje i myślę, że taka idea, zrealizowanie takiej idei funkcjonowania klubu, który zrzeszałby również te osoby, byłby jak najbardziej pożądany i przyczyniłby się do poszerzenia w ogóle wiedzy o tej dyscyplinie sportu i nie myślenie o tym, że ta dyscyplina jest tylko dla ludzi zdrowych.
bo często to eliminuje z życia szereg innych osób.
Najważniejszą rzeczą jest to, co mi podpowiada jeszcze żona, że to jest dyscyplina sporty, którą się uprawia od najmłodszych lat aż do swojej śmierci. Nie ma takiej drugiej dyscypliny sportu, którą można uprawiać przez całe życie. My sami w swoim życiu sportowym, my jako rodzice, jako obserwatorzy, jako współczesni, czy tej drogi sportowej, Julia jako bezpośrednia koszalistka, miała okazję spotkać osoby, które od najmłodszych lat już zajmowały się tą zestępniową osobą, a jak również osoby, które były w bardzo, bardzo podeszłym wieku.
Mieliśmy okazję poznać w swoim życiu taką osobę, która w wieku aktywnie, sportowo grała, przekroczywszy 83. rok życia. Także to jest taka dyscyplina sportu, którą można uprawiać przez całe swoje życie i również bez względu nie tylko na wiek, ale bez względu na swoje fizyczne umiejętności.
[00:18:27] Speaker E: Julio, powiedz łaskawie, czy dużo masz pośród swoich koleżanek i kolegów, ludzi, osoby, czy masz dużo pośród swoich koleżanek i kolegów, pasjonatów szachu, czy to jest popularna dyscyplina jakiegoś tam sportu w końcu?
[00:18:45] Speaker F: W naszym środowisku to jest dyscyplina coraz bardziej popularna. Mam wiele osób, które wiedzą, czym są szachy, potrafią wykonywać podstawowe ruchy, potrafią grać. Oczywiście to nie jest poziom zaawansowany, taki jak mamy na Mistrzostwach Polski, ale rzeczywiście ilość osób, które przez ten czas, od powstania Gambitu Królowej, które były rzeczywiście takim ważnym filmem szachowym, jak i ogólnie reżyserskim, Ta ilość osób, które zaczęły grać w szachy wzrosła bardzo mocno.
[00:19:20] Speaker E: Proszę Państwa, gośćmi dzisiaj po raz pierwszy w naszym studiu była rodzina Państwa Salomonów z mamą Izabelą, ojcem Piotrem, a przede wszystkim bohaterką tego programu, Julią Salamon, która jest dzisiaj w wieku 16 lat mistrzynią Dolnego Śląska. O dalszym rozwoju naszej miłej laureatki będziemy Państwa informowali. Dziękuję serdecznie za rozmowę.
[00:19:47] Speaker B: Myślę, że musimy nadążać za pogodą, a więc jeżeli pada, to może postarajmy się znaleźć tutaj jakąś wymowę artystyczną. Co mam na myśli?
A no wielki przebój czerwonych gitar. Ciągle pada.
[00:20:02] Speaker G: Ciągle pada Asfalt ulic jest i śliski jak brzuch ryby Mokre niebo się opuszcza coraz niżej Żeby przejrzeć się w marszczonej deszczem wodzie A ja, a ja chodzę Desperat swojej na przekór wszystkim moknę Patrzę w niebo, chwytam w usta deszczu krople Patrzą na mnie rozpłaszczone twarze w oknie To nic, ciągle pada Ludzie biegną, bo się bardzo boją deszczu Stoją w bramie, ledwie się w tej bramie mieszcząc Ludzie skaczą przez kałuże na swej drodze
[00:20:41] Speaker C: A
[00:20:41] Speaker G: ja chodzę, nie przejmując się ulewą A ja śpiesząc, czując jaki kroplę deszczu A ja pieszczą, ze złożonym parasolem A ja pieszą, o tak, ciągle pada Alejkami jest strumienie, wody płyną Jakaś para się odkryła peleryną Przyglądają się jak mokrą brzy w ogrodzie A ja, a ja chodzę W strugach wody, ale z czołem podniesionym Żadna siła mnie nie zmusza i nie goni Idę niby z wiastą burzy, z kwiatkiem złoni O tak! Ciągle pada!
Nagle ogniem otworzyły się niebosa Potem zaczął
[00:21:27] Speaker C: deszcz, ulepnie się pobosa Liście koru się
[00:21:30] Speaker G: zaprzęży wiatr Miejsce krony się zakończyło.
I na drzewu wszystkim mokre Patrzę w niebo, chwytam w usta, deszczu krople Patrzą na mnie rozpłaszczone twarze w oknie, to
[00:22:52] Speaker C: nic
[00:23:24] Speaker B: Do studia wkracza Stanisław Firszt, który będzie opowiadał nam o wojsku, o jednym z ważniejszych dowódców Armii Pruskiej. Witam Panie Stanisławie, a Państwa gorąco zapraszam na to spotkanie.
[00:23:42] Speaker A: Będziemy mówić o Hansie Neście Karlu von Zittenie. To był człowiek związany z wojskiem. Był jednym z najwybitniejszych dowódców pruskich w czasie wojen z Napoleonem. czyli na początku XIX wieku.
On urodził się w Brandenburgu 5 marca 1770 roku. Jego ojciec był Ernst Dietrich Zitten, a matka Charlotte Sophia Margaretha von Müller. Oczywiście ojciec też był oficerem, w związku z tym, jak to zawsze jest po ojcu, syn poszedł w jego ślady.
chciał być też żołnierzem, więc wstąpił do takiego korpusu kadetów i w 1789 roku został oficerem ze stopniem podporucznik.
Później już jako ten młody podporucznik, porucznik, Zapisał się może trochę niechwalemnie w jego historii, ale on nie miał innego wyjścia, bo jako oficer pruski brał udział w rozbiorach Rzeczpospolitej, w drugim i trzecim rozbiorze Polski, kiedy wojska pruskie wkraczały na rozbieraną Rzeczpospolitą. W 1797 roku Ernst Zitten ożenił się z Józefiną rabiną von Berloszajs, którą miał później troje dzieci.
Najstarsza była córka, która po matce została imię Józefina i dodano jeszcze Klementyna, która urodziła się w 1799 roku. Miał syna Leopolda Karola, który później był starostą powiatu Wałbrzyskiego.
i najmłodszego syna, Antona Hansa, który był później oficerem pruskim.
Czyli poszedł śladem ojca.
Titten cały czas służył w wojsku i tam oczywiście kolejne stopnie wojskowe otrzymywał. W 1800 roku został majorem.
Dowodził kawalerio, niecałą część tego jednego oddziału w kawalerii pruskiej i bardzo przeżywał to, że Prusacy, tak dobrze wyszkoleni, przegrali bitwy z Napoleonem pod Jeną i Auerstedt w 1806 roku.
No oczywiście nie wszyscy Prusarcy wtedy złożyli broń, więc dalej walczył i za te zasługi swoje w czasie walk w 1809 roku dostał stanowisko pułkownika. Później, jak pamiętamy, był marsz Napoleona na Moskwę w 1812 roku. Tu niewiele może osób wie o tym, że wtedy większość państw niemieckich, w tym Prusy, wspierały Napoleona. Ale kiedy zaczął Napoleon przegrywać i nastąpił odwrót spod Moskwy, to oczywiście pierwsi stamtąd jakby wyzowali się Prusacy, którzy na Śląsku próbowali odzyskać jakby niepodległość Prus przed okupacją Napoleona. Tu musimy pamiętać też, że na przykład król pruski Fryderyk Wilhelm III, żeby jakby uwolnić się spod kurateli, Napoleona wyjechał z Berlina i przyjechał do Wrocławia.
I tutaj, no, działał z tego miasta.
To była jego wtedy, jakby, stolica całych Prus. W 1813 roku wojska rosyjskie, które szły za Napoleonem, oczywiście były po drodze różne walki, spotkały się z wojskami pruskimi, które teraz odwrotnie, jak byli z Napoleonem, teraz przystąpili po stronie Rosjan w walce z cesarzem Francuzów.
I doszło do wielu walk, z czego największa bitwa, która wtedy się na Śląsku rozegrała w 2013 roku, to była bitwa nad Kaczawą, w której dowodził pruski generał Blischer. a w jego wojskach była kawaleria, którą też dowodził Ernst Zitten. Po tej zwycięskiej bitwie nad Kaczawą Wietering Wilhelm III, to też może mało kto wie, że ustanowił Krzyż Żelazny, to wszyscy wiedzą, ale że go ustanowił we Wrocławiu, to mało kto wie.
Właśnie to było po bitwie nad Kaczawą, kolegnicy i Hojnowa i jednym z kawalerów.
którzy jako pierwsi otrzymali to odznaczenie to był między innymi właśnie Ernst Zitten. Rok później Zitten z oddziałami pruskimi znalazł się już na terenie Europy Zachodniej, gdzie wojska rosyjskie w komitywie z wojskami pruskimi gromiły wojska Napoleona, który właśnie wrócił do Europy, bo jak pamiętamy po przegranych wojnach został wywieziony na wyspę. gdzie miał zostać do końca wojny i do końca życia właściwie, ale wrócił z powrotem i zaczęła się wojna na nowo w Europie. W 1814 roku te walki rozgorzały.
Oczywiście w tych walkach też oprócz Rosjan i Prusaków wzięli udział też Anglicy. Tutaj na przykład Hans Ernst von Zitten Brał udział w bitwie, największej wtedy, 18 czerwca 1815 roku pod Waterloo, gdzie wojska angielskie ścierały się z francuskimi i gdyby nie pomoc Prusaków, to prawdopodobnie Anglicy by przebrali.
Wellington spodziewał się, że na pomoc mu właśnie te wojska przybędą i jednym z największych oddziałów, które wtedy pomagały Wellingtonowi pod Waterloo, to oddziały kawalerii dowodzone przez Chitaena. Po wygranej bitwie oczywiście splądrowano obóz francuski, wszystko co tam było i m.in.
Ernst von Chitaen w jakiś sposób wszedł w posiadanie strzelby Napoleona. Według przekazów znaleziono tą strzelbę w osobistej karecie Napoleona i prawdopodobnie żołnierze to stamtąd zabrali, natomiast przekazali swojemu dowódcy Cytynowi. Cytyn to zabrał jako pamiątkę po tej bitwie. i przywiózł ją do swojego domu. Bitwy jeszcze pod Waterloo z Francuzami trwały i m.in. 1 lipca 1815 r. resztki oddziałów francuskich zostały rozgromiane właśnie przez kawalerię Zitena pod samym Paryżem.
Po już przegranej wojnie Francuzi musieli się oczywiście wszystkiemu podporządkować.
Napoleon został znowu zesłany. No i w Wyspę Świętej Heleny, jak pamiętamy.
Natomiast zwycięskie wojska, które zwyciężyły Francuzów, wkraczały do Paryża. A za to, że Citen bardzo się przysłużył w czasie tych walk, miał prawo jako pierwszy wkraczać do stolicy Francji.
I wojska właśnie jego, jego kawaleria była tą, która wkraczała do zdobytej stolicy Francji. Za te wszystkie osiągnięcia w wojnie z napalonem Fryderyk Wilhelm III w 1817 roku nadał Citanowi tytuł hrabioski, no i zrównał go ze szlachtą pruską. W 1819 roku Citan został dowódcą VI Śląskiego Korpusu Kawalerii, czyli takiego większego związku taktycznego, a w 1821 roku wydał za mąż swoją córkę Józefinę Klementynę za Leopolda Christopha Gotarda Szawgocza, syna Leopolda Szawgocza, hrabiego w Cieplicach. Jeśli był równy już hrabiemu, to mógł się pokusić o to, żeby córkę wydać za hrabiego. Młodzi, czyli Józefina Klementyna Citen i Leopold Christian Gotard Szawgocz, prezenci od ojca i teścia, dostali zakupiony przez niego Pałac w Maciejowej, nieistniejący już dzisiaj, tam był taki piękny pałac.
Stamtąd pochodzą m.in.
te jelenie, które dzisiaj stoją przy dawnej jednostce wojskowej na ulicy Grunwaldzkiej. No i oczywiście, kiedy tam zamieszkali młodzi, to Citen i jej bracia bardzo często odwiedzali ją i swojego szwabra i zięcia.
w Maciejowej. Między innymi też odwiedzali starego Leopolda Gotarda Szawgocza w Cieplicach. I w czasie tych odwiedzeń u córki i u siostry, Citenowie, a wśród nich, kiedy był przecież syn starego Ernesta Citena, Leopold Kar, który już pełnił wtedy funkcję starosty powiatu wałbrzyskiego, zwrócił uwagę na Młodszą córkę hrabiego Leopolda Gotarda Szawgocza, Marię Ernestynę Jadwigę Szawgocz.
No i się zakochał w niej i poprosił po prostu o jej rękę.
Ślub odbył się w listopadzie 1829 roku. I w ten sposób generał Zitten, bo już był wtedy generałem, podwójnie związał się z Szawgoczami, bo jak pamiętamy w 1921 roku najpierw wydał za mąż swoją córkę Józefinę Klementynę za przyszłego ordynata Leopolda Krystiana Szawgocza.
roku jego syn Leopold Kara ożenił się z Marią Ernestyną najmłodszą córką hrabiego. No oczywiście odwiedzały się rodziny i w 1832 roku Leopold Christian Szawgocz z żoną Józefiną Klementyną z Maciejowej przenieśli się do pałacu w Cieplicach dlatego, że nie domagał już główny ordynat majątku Szawgoczów Leopold Gotthard Szawgocz i musieli się nim opiekować. Dwa lata później Leopold Gotthard zmarł i Leopold Christian Szawgocz stał się ordynatem majątku Szawgoczów. Natomiast swój dawny pałac Maciejowy oddał swojemu młodszemu brato Emanuelowi Szawgoczowi, który dał później początek górnośląskiej linii Szawgoczów. Cyten cały czas marzył o tym, żeby zostać dziadkiem, tak jak każdy z ojców. O tym samym zresztą marzył Leopold Gotthard Szawgocz, ale się niestety nie doczekał, bo pamiętamy, że zmarł w 1834 roku. Natomiast cztery lata później córka Szawgocza, będąca żoną Leopolda Karla Cytena, najstarszego syna Ernesta Zittena urodziła córkę, której nadano imię Maria po matce, a rok później w 1839 roku Ernst von Zitten, o którym cały czas mówimy, zakończył służbę wojskową.
jako emeryt. No i oczywiście chciał być bliżej swoich dzieci, czyli swojej najstarszej córki Józefiny Klementyny oraz swojej synowej i swojej wnuczki Marii. Więc w 1839 roku zakupił w Cieplicach pałac należący kiedyś do Remisza, takiego kupca cieplickiego. To jest dzisiejszy budynek Stoczniowie, tak zwany. No i po remoncie Ernst Titten zamieszkał w tym pałacyku.
Często odwiedzała go rodzina, był zadowolony z tego, że tak to się stało.
Warto też wspomnieć, że w 1842 roku Leopold Christenschafgo, czyli zięć Ernesta Tittena, rozpoczął budowę huty w Szlalskiej Porębie, huty szkła. I na cześć swojej żony, Józefiny Klementyny, tę hutę nazwał Hutą Józefiny.
To oczywiście się podobało i Cytynowi, i całej rodzinie. Cztery lata później, po zbudowaniu już huty, do Cieplic i do zwiedzenia samego tego zakładu przyjechał następca tronu, czyli już wtedy król Fryderyk Wilhelm IV. Jak przyjechał do Cieplic, to pierwsze kroki uczynił do hrabiego Szabgocza, ale skierował się najpierw do pałacu zajmowanego przez Citena, bo Citen uważany był za bohatera narodowego Prus, więc król postanowił, że najpierw odwiedzi bohatera narodowego, a później dopiero odwiedzi hrabiego Leopolda Christiana Szabgocza. Zitten razem z królem i ze swoim zięciem i ze swoją córką pojechali do Szkarskiej Poręby i tam zwiedzali hutę szkła. Dwa lata po tym, 3 maja 1848 roku Ernst von Zitten niestety zmarł. Zmarł w swoim pałacu w Cieplicach i na jego cześć Zbudowano grobowiec, który do dzisiaj właściwie zachował się w szczątkowym stanie.
Zachowane jego ruiny są na osiedlu Orle. Tam przebiega tor kolejowy i jest most żelazny na rzece, więc jeśli się przejdzie pod mostem żelaznym, i skieruje się wzdłuż rzeki kamiennej, zaraz za mostem, przy działkach są właśnie ruiny tego grobowca, w którym spoczął właśnie bohater pruski, wojen napoleońskich, Ernst von Zitten. To nie koniec pierwszej historii, ponieważ w 1909 roku w tym miejscu, w grobowcu Ernsta Zittena, został pochowany Sigismund Wilhelm Lorenz von Schlichting. Jeden z największych na świecie teoretyków wojny, który był jednym z najlepszych teoretyków, ale też pisał rozprawy na ten temat i do dzisiaj właściwie wszyscy oficerowie, którzy studiują w tym zakresie, muszą znać jego dzieła.
a tenże człowiek, jak mówię, był tu właśnie połowany.
Kim on był? Więc był to oficer pruski, który brał udział w wojnach, które Prusy prowadziły w ciągu XIX wieku, bo brał udział w wojnie 1847 roku przeciwko takim powstaniom, które wtedy wiosna ludów była, więc wojska pruskie tłumiły jakby te wszystkie rozruchy z tym wiązane. Później w 1866 roku wziął udział w wojnie z Austrią, a w końcu wziął też udział w wojnie z Francją, wygraną zresztą w 1870 roku.
ożenił się z wnuszką Cytena, tą Marią, o której wcześniej mówiłem, czyli z córką Leopolda Carla Cytena i Marii Ernesty Jadwigi Szawgot. I on, ten szlichty, właśnie ożenił się z nią.
Oczywiście żyli razem, to składne małżeństwo. No oczywiście Schlichting całe życie to był związany z wojskiem, ona gdzieś tam przy nim zawsze przebywała, no przeważnie to przebywali w Berlinie.
Natomiast na emeryturze Schlichting, kiedy już był starym człowiekiem, no chciał być może bliżej miejsca swojej rodziny, czyli Szawgoczów, więc kupił sobie dom w Maliniku.
To jest dom, czyli części cieplitw. I w tym domu 22 października 1909 roku zmarł.
I tak jak już wcześniej mówiłem, trzy dni później czyli to było 25 października 1909 roku, został pochowany obok dziadka swojej żony Ernsta Zittena. Tu dalej mieszkała jego żona, czyli Maria Ernestyna.
która zmarła w tym domu, gdzie mieszkali, 2 lipca 1923 roku.
I też została pochowana obok swojego dziadka i obok swojego męża w tym grobowcu na Orlu. No i teraz może trochę o tym grobowcu na Orlu, co dzisiaj z niego zostało. Wszyscy tym zaciekawieni powinni tam pójść i zobaczyć, jak to wygląda.
No tak jak wspomniałem, nie są to miejsca, które jakby upamiętniają naszych, jak i bohaterów, narodowych polskich, bo jedna i druga osoba związana była raczej z przeciwnikami polskimi, czyli z Pusakami, ale to były osoby wybitne, jeśli chodzi o historię Europy i świata. Czyli wymagałoby to, żeby ich groby były w jakiś tam sposób może albo zadbane, upamiętnione w jakiś tam sposób, albo nawet reszczątki, które tam jeszcze się chyba znajdują, zostałyby przeniesione w inne miejsce, Nie tak jak to dzisiaj jest, bo tam to miejsce to jest jedna ruina, te groby są rozbite, rozbite pomniki i podejrzewam, że w tym zasypanych grobowcu jeszcze znajdują się szczątki tych osób, o których mówiłem. No i oczywiście na tym wszystkim się odbywają dzisiaj libacje, bo tam jest to miejsce spotkań naszych takich Ludzie, którzy lubią mocne trunki i dobrze się zabawić. I ślady po tym tam są do dzisiaj widoczne i zachowane. Aż wstyd tam chodzić. A najgorsze jest to, dla całego chyba miasta, że i o tych osobach, czyli o Erście, Citenie i o Schlichtingu mówią zapisy Wikipedii. Tam można wyczytać, że oni są powołani w grubowców cieplicach. Więc może jacyś Ciekawcy z Europy chcieliby zobaczyć, gdzie te osoby leżą i nie daj Bóg, żeby tam się udali, bo to jest tylko wstyd dla nie tylko, myślę, naszych tutaj władz i dla nas wszystkich właściwie i dla całej Polski właściwie, że tak to się traktuje, ale to nie jest jedyny grup. tak zniszczony jak tu widzimy w Cieblisach, bo wiele osób takich, które nie są w naszej historii, ale dotyczą historii innych narodów, są dzisiaj zniszczone. Ciekawe jest na przykład takie dziwne zapisy, na przykład marszałek von Moltke, który kupił krzyżową, którego potomkowie, to wiadomo, zrobili też zamach na Hitlera. Najpierw był jego żona w krzyżowej mauzoleum, a później on sam był tam pochowany. I tak ładnie jest pisane, że dzisiaj trumny po nich zaginęły.
Jak to można rozumieć, że trumny zaginęły?
Można powiedzieć, że zostały zniszczone, a następne pytanie to jest przez kogo i tak dalej. I to dotyczy właśnie też tego grobowca Zittena, Schlichtinga, który jest u nas w mieście.
Dobrze jest za mostem, za tym wałem, bo ciężko tam się dostać, jeśli ktoś nie dostanie się w to miejsce, natomiast do Ciekliwi na pewno tak.
Myślę, że trzeba było z tym zrobić jakiś porządek. Najlepiej by było to po prostu albo zlikwidować i przenieść te szczątki w inne miejsce, na przykład pod kościół ewangelicki, bo tu też był jakiś cmentarz.
Dzisiaj tu mamy akurat parking. To jest następna rzecz z tym związana, ale może w inne jakieś tam miejsce przenieść te szczątki z jakąś tablicą, że tu leżą właśnie tacy ludzie.
No i żeby tam już nikt nie chodził. Tym bardziej, żeby tam nie chodzili ci, o których mówiłem, że tam do dzisiaj urzędują.
A jak widać, to już jest nie pierwsze. Któryś pokolenie tam zaczyna na tych grobach wyrastać. I to nie jest akurat dobre dla naszego miasta.
[00:43:03] Speaker B: Irena Santor. Krople deszczu spadają na moją głowę.
Kiedyś bardzo lubiłem spacerować po deszczu, szczególnie latem, na bosu po miejskich ulicach, rozgrzanych wcześniej słońcem, a potem oddających to ciepło. Jakież to było romantyczne i liryczne.
[00:43:26] Speaker H: Z niewielkiej chmurki wiosny czas Na moją głowę lecą krople deszczu Kap, kapią po malutku Żegnajcie wszystkie troski, żegnaj mi smutku Wiosenny deszcz, który z małej chmurki spadł Zaskoczył wszystkich nagłą swą wizytą Popie po malutku By zagościła zieleń w każdym ogródku I w myślach mych, bo wczas Tym deszczem rozlisk szory Wraca pamięć lat zielonych Kiedy pod mym oknem w deszczu mokłe To wszystko przypomina deszcz, co wczesną wiosną spadł na moją głowę. Tam kapnię muzykalnie, a melodijkę obał ja naturalnie.
Napamięć znam i wiem, Że żal mi się zrobiło Żal człowieka, który czekał I na deszczu chciał mi wyznać miłość Na nasze głowy srebrny deszcz Na pocałunki padał deszcz wiosenny Gap sączył się uklatkiem Był moich lat zielonych cudownym świadkiem Wiosenny deszcz, który z małej chmurki spadł Zaskoczył wszystkich nagłą swą wizytą Gap kawie pomalił
[00:45:44] Speaker G: By
[00:45:45] Speaker H: zagościła zieleń w każdym ogródku i w myślach my Bo w czas tym deszczem roziskrzony Wraca pamięć lat zielonych Gdy pod każdym oknem miłość mokła Wiosenny deszcz
[00:46:27] Speaker B: Pani Agnieszka Smolińska właśnie zbliża się do studia. O już jest. Witam pani Agnieszko. Jakie książki nam dzisiaj pani poleci?
[00:46:37] Speaker I: Dzień dobry państwu. Agnieszka Smolińska z Książnicy Karkonoskiej z Wypożyczalni Książki Mówionej.
Jak zwykle mam dla państwa kilka propozycji płytowych i pierwszą z nich jest Antoni.
Ferdynand Ossendowski, Cień ponurego wschodu. Czyta Marcin Powczyński.
O niezmierzonej Rosji i wielkim rosyjskim narodzie powiedziano i napisano już bardzo wiele. Zbiór felietonów Ossendowskiego jest wyjątkowy. Obnaża rosyjską duszę zbiorową i ujawnia, jak dalece gusła, zabobony i mistyka wpływają na działania i decyzje tej jednej z największych grup etnicznych na świecie. Autor uchwycił Rosję w ciekawym momencie, przed rewolucją bolszewicką, kiedy to sekty i grupy religijne przybrały na sile. Barwnym stylem opowiedziano o Burłakach, Jamszczyźnie, czy Griszce Rasputinie. Osendowski to działacz społeczny, naukowy i polityczny, antykomunista, podróżnik, dyplomata, dziennikarz, nauczyciel akademicki, pisarz. Twórczość literacką Osendowskiego przetłumaczono na 142 języki. Jego najbardziej znane powieści to Przez kraj, Lenin, gasnące ognie.
uczestnik wielu wypraw naukowych poprzez Kaukas, okolice Dniestru, Jeniseju, Jeziora Bajkał, członek Akademii Francuskiej.
Studiował fizykę i chemię na Sorbonie.
Następnie był profesorem Uniwersytetu Technicznego w Tomsku.
Ze względu na antykomunistyczne poglądy twórczość Osendowskiego znalazła się w zapisie cenzorskim. W Polsce wznowiono jej wydawanie dopiero po 1989 roku.
Następna płyta Gaja Grzegorzewska, Kamienna noc.
Czytają Magdalena Cielecka, Maciej Kowalik, Afrodyta Weselak.
Zakazana miłość, ucieczka przed karą i prawdziwa rozgrywka babang.
Ona i on muszą uciekać. Zabrnęli w ślepą uliczkę i popełnili kilka błędów. Wszyscy się od nich odwrócili.
Ich miasto stało się dla obojga obce. Są poszukiwani. Opuszczają Kraków.
Nie da się cofnąć czasu.
Można jednak uznać swoją winę i zmienić tożsamość.
Tak robią Julia i Łukasz.
Fałszywe paszporty, kolejne maski dobierane wraz ze zmieniającymi się współrzędnymi geograficznymi, zacieranie śladów.
Ich codziennością stają się przemoc, ciągły strach i namiętność, która sprawia ból.
Ale to oni sami są dla siebie największym zagrożeniem.
Kim tak naprawdę są?
Kim jest podstępna dziennikarka Elisa Florek, która postanowiła napisać o nich książkę? Dlaczego wokół nich jest tyle mroku i zła?
Lars Lent – mężczyźni, którzy nienawidzą wilków.
Czyta Łukasz Garlicki.
W norweskich lasach dochodzi do tragedii. Młoda kobieta z pochodzenia Azjatka zostaje zagryziona przez wilki. Od dwustu lat nie zdarzyło się w tym regionie nic podobnego. Świadkiem nieszczęścia był jej pięcioletni syn.
Matka w ostatniej chwili posadziła go na drzewie.
Jest jeszcze ktoś, kto wszystko widział.
Następuje ogólne poruszenie, toczy się medialna dyskusja.
Grupa miejscowych rolników i myśliwych domaga się odstrzału wszystkich wilków.
Ekolodzy ostro protestują.
Jedni i drudzy nie ustępują.
Ludzie boją się wychodzić z domów.
Tak się składa, że świadka zdarzenia zna adwokat Leo Wangen, sympatyzujący z ekologami. Wie też o tym człowieku więcej niż by chciał. Niekoniecznie chce się tym dzielić z policją.
Jaki los czeka wilki?
Kto tutaj jest dobry, a kto zły?
Kto potworem, a kto ofiarą?
I na koniec tego tygodnia Monika rzepiela słowiańskie siedlisko.
Czyta Joanna Domańska.
Rok dziewięćset sześćdziesiąty szósty.
W osadzie Polana wciąż żyje się według pradawnych pogańskich zwyczajów.
Matka puszcza karmi, odziewa i chroni ludzi.
Dni oraz pory roku naznaczają ich dole odwiecznym rytmem pracy i odpoczynku, a bogowie czuwają.
Dwie siostry, Rzepka i Dziewanna, zakochują się w Dobromirze, mężnym woju z książęcej drużyny.
Jedna z nich zwraca się po pomoc do Szeptuchy. Ale czy ziołami i magią można zdobyć miłość?
Mieszkańcy pogańskiej knieji wiodą proste życie, lecz okrutny los o nich nie zapomina. Tymczasem Mieszko I, mąż czeskiej księżniczki Dobrawy, przyjmuje chrzest święty.
Władca sprzymierza się z chrześcijańskim światem dla dobra i spokoju poddanych.
To niesie za sobą dalekosiężne skutki. Dziękuję na dziś. I zapraszam jak zwykle do Wypożyczalni Książki Mówionej, Książnicy Karkonoskiej we wtorki od godziny 10 do 15 i czwartki od godziny 10 do 17.
[00:53:03] Speaker B: Mieliśmy przeczekać deszcz do piosenka, którą zaśpiewają dla państwa Jan Wojdak i Irena Woźniacka.
[00:53:29] Speaker C: niespodzianie do nas miłość wstała z nami twarzą w twarz skryła się pod wspólny płaszcz ty najlepiej wiesz jak było tego dnia wszystko tysiąc zwierząt moknie w mieście wzdłuż i przez weź wiatrom skrzydła daj zielone deszczu niebo do nas wzbliż z
[00:54:58] Speaker A: tym kośnym pismem pisz
[00:55:27] Speaker C: Moknie w mieście wzdłuż i przez Przyszła do nas szukać ciepła nasza miłość
[00:56:01] Speaker B: Nasze dzisiejsze spotkanie dobiega końca. Dziękuję Państwu za uwagę. Agnieszka Smonicka, Stanisław First, Stanisław Schubert, mówiący te słowa Leszek Kopeć i realizator Dariusz Marchewka.
Proszę pamiętać, dbamy o dobry poziom dźwięku. Wszystkiego dobrego. Do usłyszenia.