Episode Transcript
[00:00:00] Speaker A: Słuchasz Radiaxon?
Słuchaj nas!
[00:00:06] Speaker B: Kalejdoskop Radiaxon Kalejdoskop Radiaxon
[00:00:31] Speaker C: Witam państwa bardzo gorąco w magazynie Kalejdoskop Radia Akson.
Magazyn społeczno-kulturalny.
Przed mikrofonem zapowiadający Leszek Kopać.
Dużo ciekawych tematów będzie dzisiaj w naszej audycji, ale najpierw piosenka na powitanie.
Miejmy nadzieję, że wiosna zabierze się wkrótce do roboty, bo przyroda nie daje się tak łatwo pokonać. I zielone listeczki, i różne kwiaty zaczęły już kwitnąć, i rośliny, które zwykle pojawiają się na wiosnę, a więc przyrodo, wiosno, nie igraj z nami.
Zaczynamy od piosenki Wszystko kwitnie w koło Grają i śpiewają Skaldowie Wiosna,
[00:01:38] Speaker D: cieplejszy wieje jak wiosna Znów nam upyło lat wiosna, wiosna koło rozkwitły wzy Śpiewa skobrolek nad nami drzewa, strzeliły pąkami Wszystko kwitnie wkoło i ja i wy Ktoś na niebie owcę wymazał Popatrz, zakwitł już twój parasol, hej!
Nawet w bramie pan walenty stróż Puszcza wiosną pierwsze będy już Portret Dziadzia Radki i na spacer poszedł sobie sam nie przeszkadza ty tu wieki płeć wyjdzie lolo wiosną w głowie mnie wiosna cieplejszy wieje wiatr wiosna znów nam upyło lat wiosna wiosna w koło rozkwitły psy śpiewa skopronek nad nami drzewa strzeliły pąkami wszystko kwitnie w koło i ja Ktoś na niebie owce wypasa, hej Popatrz, zakwitł już twój parasol, hej Nawet w bramie pan malenty spróż Rusza wiosną pierwsze perendyjusz I
[00:04:20] Speaker E: na
[00:04:21] Speaker D: spacer poszedł sobie sam Nie przeszkadza tytuł, wiek i płeć By zielono wiosną w głowie mieć Wiosa!
Wiosa!
[00:05:05] Speaker C: Kalejdoskop Radia-Xon, magazyn społeczno-kulturalny. Witam Państwa w imieniu autorów i realizatorów.
A więc w imieniu Marty, Szymon, Marli, Woś i Stanisława Szuberta całość magazynu zrealizuje dźwiękowo i technicznie Damian Łyczak.
Co usłyszymy dzisiaj w magazynie? No będziemy mieć gości.
Najpierw Stanisław Schubert z gościem, który opowie o Towarzystwie Przyjaciół Dzieci, ale nie tylko.
Potem Marta Szymon i jej gość, który go przedstawi i zaprezentuje w naszym magazynie.
Panownie Stanisław Schubert będzie rozmawiał z gościem, którego przedstawi wkrótce państwu o klubie pacjenta działającym przy Karkonoskim Sejmiku Osób Niepełnosprawnych.
I o zdrowiu psychicznym również będą rozmawiać.
Na zakończenie felieton cudownej, wspaniałej dziennikarki Marii Woś. Tak przedstawia się dzisiejsza zawartość naszej audycji.
Stanisław Schubert i jego gości już zdążają do studia, a zatem proszę o prezentację gościa.
[00:06:30] Speaker F: Witam państwa serdecznie w Radio Xon. Dzisiaj gościmy naszych miłych przyjaciół z Mirska, a dokładnie Stowarzysztat Przyjaciół Dzieci i Osób Niepełnosprawnych z Mirska. Pan Krzysztof Szmyc jest przed mikrofonami naszego radia i będzie mówił o swoim pięknym stowarzyszeniu. Dzień dobry panie Krzysztofie, witam pana.
[00:06:51] Speaker A: Dzień dobry Panie Prezesie, bardzo się cieszę, że mogliśmy przyjechać i byliśmy zaprosieni tak miło i tak ciepło u Pana i że Pan tak fajnie nam przedstawi swoją organizacją.
[00:07:02] Speaker F: Ponad 20 osób, członków tego stowarzyszenia z Mierska i z Gryfowa przyjechali autobusem zwiedzać Jelenią Górę i wybrali sobie sejmik, aby poznać naszą historię, naszą działalność. No i myślę, że ta godzina wspólnego spotkania łącznie z filmem przyniosła pańskim podopiecznym wizję jak można i jak może trzeba.
[00:07:25] Speaker A: Tak, to była naprawdę dla nas wielka motywacja.
Tak jak przedstawię swoją organizacją, to było prawie grzech, że nie wcześnie przyjechaliśmy, ale jeszcze nie za późno, bo też mam takie wrażenie, że jesteśmy dzisiaj pierwszy raz, ale daleko nie ostatni raz i na pewno znajdziemy nawet kilka pól współpracy z taką wspaniałą organizacją, gdzie mamy szczęście, że ona jest tak blisko nas.
[00:07:48] Speaker F: No właśnie, bo przecież niedaleko, ale proszę powiedzieć coś o Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w Mirsku.
[00:07:54] Speaker A: Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w Mirsku istnieje już ponad 70 lat, czyli jest jedna z najstarszych KUL i w tym przypadku też KUL Specjalne Troski, czyli u nas. Zgromadzą się przede wszystkim rodzice niepełnosprawnych dzieci i jak mówiłem, że już ten TPD, ta grupa istnieje 30 lat, no to też można sobie sam liczyć, że te nasze dzieci nieraz oczywiście są już w takim wieku dorosłych i w takim wieku, gdzie rodzice wtedy byli, jak oni tworzyli tą TPD. Jest to bardzo aktywne koło, czyli spotkamy się prawie co tydzień, raz w klubie w Miejsku, który dostaniemy też za darmo z miasta Miejsk, za co też dziękujemy. Miasto, które nas popiera też mocno.
I raz w hali gimnastycznej, co drugi tydzień, tak, żeby tańczyć. Jest nas w tej chwili około 25 osób. Z opiekunami oczywiście, czyli z rodzicami.
No i niepełnosprawne mamy też różne. Mamy na wózku, mamy panią niewiadomą, mamy niewiadomą panią, która bardzo aktywnie uciesnie się.
Może też niedosłyszących, którzy nie przyznają się za tego.
Nie, ale ogólnie mamy różne niepełnosprawności i nas to oczywiście nie przeszkadza. My mamy duże doświadczenie.
Spróbujemy dla wszystkich coś znaleźć i po prostu zachęcamy, żeby też młode rodzice przyjdą do nas i dołączą do nas i z miejska, i z Kryfowa, i z sąsiednich miejsc, oczywiście.
[00:09:19] Speaker F: Panie Krzysztofie, a niech pan powie jak się władze gminne czy miejskie, jak się odnoszą do problemu niepełnosprawności. Czy możecie liczyć na uśmiech samorządowców?
[00:09:32] Speaker A: Tak, możemy liczyć nie tylko nawet na uśmiech, ale też na finansowe poparcie. I bardzo nas popiera Urząd Miasta i Gminy Mielsk i Brumisz. I nie robi żadnej różnicy między obywatelami Gminy Mielsk i Gminy Gryfowa, co jest oczywiście szczególnie fajne dla nas, bo te dwa grupy TPD włączyli się wiele lat temu razem i to jest fajnie, bo jest nas wtedy więcej i jak pan dzisiaj kilka razy też powtórzy, razem możemy więcej.
[00:10:01] Speaker F: Tak, razem możemy więcej, bo to by brzmiało dzisiaj wyraźnie. Panie Krzysztofie, proszę uprzejmie powiedzieć jakie najbliższe plany Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w Milsku i w Gryfowie.
[00:10:11] Speaker A: Mamy już napięty program na ten rok, chociaż zawsze możemy te plany jeszcze zmienić.
Oprócz tych naszych normalnych spotkań, o których już mówiłem, że fizycznie musimy się ruszyć i spotkamy się też w klubie.
Będziemy obchodzić oczywiście Dzień Dziecka.
Będziemy wcześniej mieć jeszcze wycieczkę. Będziemy przygotowić się na wycieczkę do kraju w tym roku, gdzie jeszcze nie do końca decydowaliśmy, gdzie będziemy w tym roku jeździć na kilka dni. Mamy kilka propozycji.
Będziemy w tym roku też pierwszy raz od wiele lat obchodzić taki dzień natury, gdzie po prostu chcemy pomóc gminie Mies, być może też w Kryfowie, takie wiosenne sprzątaćki zrobić. Tak troszkę sprzątać w gminie w jednej albo w obojech nawet. żeby też troszeczkę oddać gminom to, co oni nam dają, tym, że możemy i ten klub, i tą halą bezfinansowo korzystać i że dostaniemy jeszcze co roku pieniędzy, żeby nasz plan realizować. Dla tych podopiecznych, dla naszych dzieci, czyli możemy terapię sobie kupić, dostaniemy poparcie na tę terapię, na zakup drogich leków na przykład. Dostaniemy poparcie dla tych polskich świąt, które tak obchodzimy i w Miesku, albo poza Mieskiem.
Dostaniemy poparcie dla tych wycieczek też, gdzie zawsze też mamy taki jeden punkt, aby dowiedzieć się, jak zajmują się niepełnosprawnymi dziećmi w innych regionach. Trzy lata temu byliśmy w Dreśnie, tam mieliśmy takie cięście. że przewodnicząca Polonii, bo w Dreśnie zawsze mieszkało dużo Polaków, a tym bardziej teraz, i że przewodnicząca ich akurat pracowała w szkole dla niepełnosprawnych, czyli to była strzał w tysiąckę. Ale też dwa lata temu, jak byliśmy w Sandomierzu i w Kazimierzu Dolnym, oglądaliśmy po drodze w Radomie, Jeden z największych centrum w Polsce dla niewiadomych, niepełnosprawnych, intelektualnych. Tam jest to szczególnie wyzwanie dla tych pedagogów i byliśmy pod wrażeniem, jak tam pracują te pedagodzy, jak oni są nie tylko z profesjonalizmem, ale też z chęcią przy pracy.
I też fascynowała nas, jak pan dyrektor, który akurat jest nasz, czyli z Wrocławia, z Dolnego Śląska, opowiadał, oni nawet nie mają finansowych kłopotów, oni dostaną z ministerstwa zawsze te pieniądze, aby zatrudnić naprawdę dobrych fachowców, żeby profesjonalnie zająć się tymi niepełnosprawnymi, bo niepełnosprawne oczywiście też mają prawo żyć swoje życie tak dobrze jak to tylko możliwe.
[00:12:51] Speaker F: Proszę pana, no więc my panu serdecznie dziękujemy za tą wizytę. Proszę podziękować również tej bardzo interesującej grupie, którą pan ze sobą tutaj przywiózł. A chcę państwu powiedzieć, że z panem Krzysztofem żeśmy się umówili na zacieśnienie współpracy i na ile tylko możliwości sejmiku będą dawały taką szansę, to będziemy starali się Państwu pomóc i może z Waszej strony tak samo otrzymamy wsparcie, a to będzie mogło oznaczać, że i w Mirsku, i w Gryfowie, i w Jelenigurze razem można więcej. Dziękuję Panu za rozmowę.
[00:13:26] Speaker A: Dziękuję bardzo panie prezesie. Pan nas bardzo mocno motywował swoim wstępem też jak pan przedstawił ten Sejmik Krakonowski.
No po prostu widać co naprawdę można osiągnąć i jeśli to zaproszenie żeby razem współpracować to my to bardzo chętnie przyjmujemy.
[00:13:43] Speaker F: A my Państwa zapewniamy, że to nie ostatnia wizyta naszych przyjaciół z Mirska w naszym studiu. Dziękuję panu za rozmowę.
[00:13:50] Speaker A: Dziękuję bardzo.
[00:13:52] Speaker G: Wiosna,
[00:14:05] Speaker H: wiosna, wiosna, wiosenny pierwszy wieczór Wiosna, wiosna, wiosna i ciepły wiatr wśród drzew I blade śnieżyczki wychyną na świat Do słońca całunków i liśnień I w sercu tajemny rozchyli się kwiat I potem nadejdzie ten dzień, kiedy znów zakwitną wiatr Z brylantowej rosy, z wonnej mgły.
W parku pod platanem pani siądzie z panem, da mu słodkie usta rozkochane.
Kiedy znów zakwitną białe bzy, bzów aleją parki, Powiem on to najprościej, że jest czas miłości, bo zakwitły przecież białe bzy.
Wicher nocą szepce kroplami ciepłych dżdżów, cudną białą bajkę o kiściach białych bzów.
Jak trudno po nocy uwierzyć tym snom, gdy śnieg chłodny skrzysie i lśni.
Że słońce w świat wejdzie jak w jasny swój dom, że przyjdą cudowne te dni. Kiedy znów zakwitną białe psy z brylantowej rosy, z wonnej mgły.
W parku pod platanem pani siądzie z panem, da mu słodkie usta rozkokane.
Kiedy znów zakwitną białe bzy, bzów aleją pan.
Powiem on to najprościej, że jest czas miłości, bo zakwitły przecież białe bzy.
Bo zakwitły przecież białe bzy.
[00:16:55] Speaker C: To jest Kalejdoskop Radia Xon, magazyn społeczno-kulturalny.
Pora na kolejnego gościa.
Tym razem prezentacji dokona Marta Szymon.
Zapraszam.
[00:17:14] Speaker I: Moim i Państwa gościem jest Andrzej Kenik.
Dzień dobry.
Andrzej to lokalny działacz społeczny na Śląsku Cieszyńskim.
Jesteś osobą niezwykle aktywną.
Można cię kojarzyć między innymi z karkonoskim sejmikiem osób niepełnosprawnych, bo już od przeszło 10 lat z nimi współpracujesz. Działasz też w biuletynie niepełnosprawni tu i teraz, a od zeszłego roku piszesz dla portalu Lepsze Życie Info. Czyli, tak jak już na wstępie wspomniałam, niezwykle aktywnie działasz, lokalnie, można powiedzieć, że dziennikarz z krwi i kości.
Tak jest?
[00:17:58] Speaker G: No, z tym krwi i kości to może nie, ale działam faktycznie lokalnie.
na kilku frontach, głównie wśród osób niepełnosprawnych.
[00:18:06] Speaker I: Tak. Wzroku traciłeś ponad 10 lat temu. I jak to się stało, że straciłeś wzrok? Co było przyczyną?
[00:18:15] Speaker G: Nie widzę od października 2012 roku.
Lekarze podczas pierwszej wizyty w Katowicach w klinice okulistycznej powiedzieli, jakby pan przyszedł dwa lata wcześniej, to byśmy może coś uratowali.
Ja mu odpowiedziałem, panie doktorze, ja miesiąc temu jeszcze pracowałem na komputerze. W tej chwili z uwagi na powikłania pocukrzycowe mam obydwie siatkówki zerwane, odklejone i zrolowane do góry. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że siatkówki są martwe i niestety nie da na chwilę obecną rady nic z tym zrobić. Także głównie moje zaniedbanie doprowadziło do tego, bo to nie znaczy, że każdy kto ma cukrzycę to tracisz wzrok, czy mu obcinają nogę, czy palec.
Natomiast w moim przypadku jedną z głównych przyczyn utraty wzroku była cukrzyca, leczenie z której sobie, że tak powiem, bimbałem.
No i tak się to już kręci od października 2012 roku właśnie.
[00:19:20] Speaker I: bo to jest całkowita utrata wzroku. Ty nie widzisz nic.
[00:19:24] Speaker G: Od października, ja to zawsze powtarzam z moim kolegą, mam przed oczami cały czas asfalt, czyli całkowicie zero poczucia światła, zero gestów, nic, nic nie widzę, cały czas mam przed oczami czy zamknięte, czy otwarte czarno, czyli całkowicie jestem osobą niewidomą, ślepą.
[00:19:46] Speaker I: I nie ma szans, żeby ten wzrok w jakiejś części chociaż odzyskać?
[00:19:52] Speaker G: W tej chwili, co medycyna proponuje, niestety siatkówka jest takim organem, którego nie da się przeszczepić i można przeszczepić całą gałkę, rogówkę, inne części oka, natomiast siatkówki się nie da.
Jest możliwość zrobienia przeszczepu czy wyhodowania soczewki, natomiast w drugim oku musi być siatkówka sprawna, żeby można było pobrać tzw. ten kod DNA. żeby się mogło zgadzać przy szczepieniu do tego chorego oka.
U mnie obydwoje oczu jest martwych i nie ma takiej możliwości.
[00:20:30] Speaker I: To jak Ty sobie poradziłeś z tą całkowitą utratą wzroku? Bo to też jest inaczej, jeżeli już się człowiek rodzi i ma problem ze wzrokiem, a inaczej jak w pewnym wieku, dorosłym wieku się ten wzrok całkowicie utraca.
[00:20:46] Speaker G: Od końca października praktycznie przez pół roku moje życie wyglądało tak, że rano wstawałem i wychodziłem tylko z pokoju na posiłki.
Totalne załamanie, no jak to jest możliwe, że do końca życia nie będę widział. Wtedy córka miała 7 lat. No i cały ten okres jej dorastania, no niestety już tego nie widziałem.
Dopiero po pół roku przyszedł mi z pomocą Polski Związek Niewidomych, Okręg Śląski, który zorganizował dla mnie naukę pisma punktowego, pisma Braila.
I instruktor, który przyjeżdżał do mnie, Otworzył mi, że tak powiem w cudzysłowie, oczy na świat, że można bez wzroku robić praktycznie wszystko.
Sam wtedy był osobą, przeszło 30 lat, ociemniałą. Stracił wzrok w wyniku nieszczęśliwego wypadku podczas odbywania służby wojskowej.
I on mi pokazał, że można w domu praktycznie robić większość czynności samemu.
On mi otworzył świat na czytanie książek, w cudzysłowie oczywiście, czyli słuchanie audiobooków. On mi powiedział, że z białą laską można dojść w każde miejsce.
I od tego czasu jakoś zacząłem inaczej patrzeć na ten świat. Skończyłem brajla, przyszedł do mnie instruktor orientacji, czyli chodzenie z białą laską. Po dwóch miesiącach centrum Skoczowa pokonywałem, można powiedzieć, dłużej, ale już sam z użyciem białej laski i robię to do tej pory, czyli przez lat 13 już.
[00:22:25] Speaker I: Czyli nauczyłeś się żyć z tą stratą.
[00:22:29] Speaker G: Nie było innego wyjścia, trzeba było się nauczyć.
Ja zawsze powtarzam, że oprócz skakania na nartach, to osoby niewidome mogą robić wszystko, bo samochodami też jeżdżą, może nie po drogach.
Natomiast większość czynności pozostałych wykonujemy, czy osoby z dysfunkcją wzroku wykonują, Bezbłędnie czasami, bo znam osoby, które pieką ciasta, które myją okna, sprzątają całe mieszkanie gruntownie i tego się właśnie nauczyłem, chociaż cały czas się czegoś dodatkowo uczę, obsługi jakiejś pralki, obsługi jakichś robotów kuchennych, takich rzeczy.
[00:23:11] Speaker I: I to pisanie i czytanie w Braillu bardzo dobrze Ci wychodzi, bo z tego co wiem, pięciokrotnie uczestniczyłeś też w konkursie Piszę i Czytam w Braillu i trzy razy wygrałeś.
[00:23:23] Speaker G: Tak, jakieś sześć lat temu namawiano mnie, żebym wystartował do takiego konkursu organizowanego przez Polski Związek Niewidomych w Tychach.
Udałem się skusić i tak jak mówisz, pięć razy wziąłem udział do tej pory.
Raz było miejsce piąte, raz czwarte, a teraz trzy razy z rzędu.
Udało mi się wygrać ten konkurs i Jestem zadowolony z tego faktu i namawiają mnie, żeby startować w tym roku, ale chyba zrezygnuję, bo mi mama powiedziała, daj też wygrać komu innemu, a nie, że będziesz wygrywał.
[00:24:02] Speaker I: No tak, ale może jeszcze warto spróbować.
A jak radzisz sobie z takimi nowinkami technologicznymi? One też chyba ułatwiają takie funkcjonowanie. Asystent w telefonie.
[00:24:14] Speaker G: Mam iPhone A i przez rok od zakupu służył mi tylko do wykonania połączeń, wysłania SMS-a i odebrania i połączenia SMS-ów, nic więcej pomimo, że czynności jest dużo. W zeszłym roku byłem na dwutygodniowym szkoleniu i w tej chwili większość rzeczy potrafię zrobić, jakieś zdjęcia, przeczytać tekst, zrobić skan dokumentu, telefon używać w większej ilości przy przeglądaniu stron internetowych, odbieraniu wiadomości mailowych czy korzystaniu z WhatsAppa. Świat nie tylko polega na telefonie, Od 2013 roku obsługuję również komputer, laptopa.
Na początku to było niezrozumiałe dla ludzi, jak ja, będąc ślepy, potrafię coś napisać, coś przeczytać, jeszcze coś o tym powiedzieć.
Jest to możliwe z uwagi na programy udźwiękawiające, które przeczytają wszystko nam, to co jest na ekranie, czy to w stronach internetowych, czy w tekstach napisanych w Wordzie, czy w Excelu. Dużo jest udogodnień, czytaki książek, dyktafony udźwiękowione, wagi kuchenne, wagi łazienkowe, termometry, ciśnienierze, glukometry.
Wszystko jest dostępne jako udźwiękowione. Natomiast jeden problem w tym wszystkim jest, że jest to strasznie, ale naprawdę strasznie drogie. Jeszcze powiem taką ciekawostkę, że przez 40 lat, jak widziałem, widziałem prawie 40 lat, Przeczytałem może 30 książek.
Teraz w ciągu tych 13 czy już prawie 14 lat mam w domu chyba ze 4 tysiąca audiobooków, z czego 3 czwarte to są pozycje przeczytane przeze mnie i u mnie książka leci praktycznie 24 godziny na dobę.
Jedynie jeżeli piszę w brajlu, to wtedy muszę mieć ciszę i spokój, żeby się skupić, bo muszę w głowie te kropeczki sobie poukładać, żeby dobrze czy wystukać na maszynie, czy na tabliczce brajlowskiej.
[00:26:30] Speaker I: No to jest na pewno udogodnienie w dzisiejszych czasach, ale jest ta druga strona medalu, czyli koszty. Czyli można też powiedzieć, że stałeś się bardziej książkowym.
Od sześciu lat korzystasz też z programu Asystent Osobisty Osoby z Niepełnosprawnością. To duże wsparcie.
[00:26:46] Speaker G: No jest to wsparcie bardzo duże.
Odciąża to na pewno moich bliskich, szczególnie moją mamę, z którą spędzam najwięcej czasu, z którą mieszkam.
W tej chwili potrafię z asystentem pojechać do Bielska, pojechać do Katowic, pojechać do Cieszyna, pozałatwiać sprawy urzędowe czy w starostwie, gdzie też często goszczę i jakoś pomagam poprawiać dostępność architektoniczną dla osób z niepełnosprawnościami.
No ale chyba największym takim sukcesem z asystenta to było to, że po 15 lub 20 latach poszedłem w góry, naszedłem lokalne Beskidy i to, co myślałem, że będzie niewykonalne, udało mi się przejść kilka szlaków w ciągu półtorej roku i z tego chyba najbardziej jestem zadowolony.
Asystent na pewno pomaga mi w życiu codziennym.
[00:27:50] Speaker I: Czyli nie zamknąłeś się w czterech ścianach. Wiadomo, ten początek był trudny.
Teraz radzisz sobie w życiu.
Z czego jesteś taki najbardziej dumny, z jakichś takich osiągnięć, które udało Ci się teraz, po tym czasie, kiedy musiałeś sobie poradzić z tą utratą wzroku?
[00:28:07] Speaker G: Najbardziej jestem zadowolony z tego, że udało mi się wyjść z tego załamania półrocznego.
Cieszę się, że pomimo tej niepełnosprawności potrafię wychodzić z domu, spotykać się z ludźmi. Te wyjścia w góry też uważam za jakiś sukces.
Można powiedzieć, że ten brail też jest dla mnie sukcesem. Trzykrotnie pierwsze miejsce.
Jestem też przed dwóch lat chyba laureatem IDOLA 2024 ze środowiska niewidomych. Cieszę się, że żyję, że mogę poruszać się, że mogę chodzić, że mogę się przemieszczać i że mogę współpracować z lokalnymi jakimiś portanami, jak również z karkonoskim sejmikiem osób niepełnosprawnych. Jakieś pięć lat temu, czy sześć, zainicjowałem taką serię, że raz w miesiącu w Skoczowskiej Kinie odbywają się seanse dla osób niewidomych filmów z audiodeskrypcją. Zacząłem to siedem lat temu.
I jest to kontynuowane do dnia dzisiejszego. Wczoraj nawet był taki pokaz o 11 i tym też mogę się poszczycić.
[00:29:23] Speaker I: To też duży sukces.
A co chciałbyś przekazać naszym słuchaczom, osobom, które mają kłopoty ze wzrokiem, tracą go albo stracili całkowicie? Co chciałbyś im przekazać?
[00:29:36] Speaker G: Na pewno osobom, które tracą wzrok lub straciły, że można z tym żyć, można się tego nauczyć.
Ciężko jest przekonać się do czegoś takiego jak chodzenie z białą laską, bo gro ludzi, którzy jeszcze coś widzi uważają, że one się krępują, one się wstydzą. Tu się nie ma czego wstydzić, to jest dla naszego bezpieczeństwa zarówno mojego, jak i osób, które poruszają się po chodniku, czy są na drodze za kierownicą.
Na pewno trzeba dbać o wzrok. Ja sobie nie zdawałem sprawy, że może to doprowadzić do czegoś takiego jak utrata wzroku.
Powtarzam, współpracuję, rozmawiam często też z osobami z branży medyczno-okulistycznej, te badania przynajmniej raz w roku zrobić, to nie kosztuje dużo czasu, zazwyczaj jest to bezpłatne, a świat widziany w kolorach naprawdę jest piękniejszy, ładniejszy i zachęcam, żeby dla swojego dobra był on nadal taki kolorowy, więc nie odwlekajmy wizyt w gabinetach, bo można to uratować.
[00:30:52] Speaker I: Czyli to też taki apel, badajmy się i te badania profilaktyczne też są na pewno ważne. Bardzo Ci Andrzeju dziękuję za tą rozmowę.
[00:31:01] Speaker G: Ja również dziękuję.
[00:31:02] Speaker I: Moim i Państwa gościem był Andrzej Kenik.
[00:31:29] Speaker D: Wśród
[00:31:36] Speaker J: gwarnych ulic, wśród pędzących po mieście, a biega z kwiatami i wola za nami kup kwiaty, kup kwiaty.
Mala kwiaciarko, krakowska kwiaciarko, w tym mieście każdy cię zna.
Kup moje kwiaty, mam ich cały tu wielki kosz.
Piołki lub groszek kup, bardzo cię proszę, w Krakowie, w Krakowie.
Piękne dziewczęta, więc o nich pamiętaj, kup kwiaty im, choć za grosz.
Za parę wiosen bardzo będzie nam ciebie brak.
Rzucisz swe koszy i fionki i groszek, śpiew zgasi, jaśni serce i parkocz. Dasz komuś kwiacierko i kto nam zaśpiewa tak?
Kup moje kwiaty, mam ich cały tu wielki kosz.
Piątki lub groszek kup, bardzo cię proszę, w Krakowie, w Krakowie.
Piękne dziewczęta, więc o nich pamiętaj.
Kup kwiaty im, choć za grosz.
[00:33:30] Speaker G: Mmm...
[00:33:49] Speaker C: Do studia ponownie zdąża Stanisław Schubert, tym razem z gościem, który opowie państwu o klubie pacjenta działającym przy karkonoskim sejmiku osób niepełnosprawnych, ale zostanie też poruszony temat zdrowia psychicznego.
To wszystko w magazynie Kalejdoskop Radia Xon.
Panowie już zasiadają przed mikrofonami, a więc poproszę panie Stanisławie o przedstawienie gościa.
[00:34:21] Speaker F: Witamy państwa bardzo serdecznie. Dzisiaj będzie o poradach z natury psychologicznych, ale nie tylko. Życiowych także, a gościem naszym jest pan Ryszard Pabiś. Panie Ryszardzie, proszę przedstawić się z imienia i nazwiska, a szczególnie z pańskiego interesującego zawodu.
[00:34:39] Speaker B: Dzień dobry, Ryszard Pabiś. Jestem pedagogiem, terapeutą uzależnień, terapeutą środowiskowym. Pracuję w szpitalu MSWiA w Jeleniej Górze.
[00:34:49] Speaker F: A działa pan również w Klubie Pacjenta w Karkonoskim w Sejmiku Osób Niepełnosprawnych, gdzie w każdy czwartek od godziny 10 do godziny 18 pan Ryszard świadczy pomoc doradczą w zakresie właśnie tych problemów związanych ze stanem psychicznym, mentalnym, ze stanem umysłowym, a także z uzależnieniami tych klientów, czy gości, czy pacjentów jest naprawdę bardzo dużo. Wartością dodaną jest to, że do pana Ryszarda możecie przejść państwo bez skierowania lekarskiego, bez stania w kolejkach i bezpłatnie świadczymy te usługi tutaj w karkonoskim sejmiku osób niepełnosprawnych przy ulicy Osiedle Robotnicze 47A od poniedziałku do piątku, właściwie przez cały rok.
Zacznijmy jednak od historii. Zaczęło się 6 grudnia 2023 roku, kiedy to ówczesny dyrektor szpitala MSW w Cieplicach łącznie z prezydentem miasta otworzyli tu w Sejmiku tę placówkę, która już czwarty rok służy mieszkańcom Wielkiej Góry. Proszę powiedzieć o swojej pracy.
[00:36:05] Speaker B: Spotykam się z osobami, które mają problemy natury psychicznej zarówno tutaj w Ksonie, jak i wtorki w szpitalu MSWiA.
Tam są inne godziny, od godziny 14 do godziny 19 w budynku D. Natomiast tutaj w Ksonie, tak jak mówił prezes, w każdy czwartek od godziny 10 do 18. Przyjść może każdy, nie trzeba spełniać żadnych warunków, nawet nie trzeba się umawiać. Natomiast jeśli ktoś chciałby jakieś informacje uzyskać telefonicznie, to podaje numer telefonu 661 643 195.
[00:36:47] Speaker F: Panie Ryszardzie, proszę przyjemnie powiedzieć, kiedy to w domu rodzinnym powinniśmy zwrócić uwagę, że coś nie tak.
Kiedy to właśnie w nas się powinna wzbudzić jakaś myśl o tym, że może trzeba ten stan skonfrontować.
Czy to na skutek częstszych kłótni, czy też jakichś wycofań, czy też stanu milczenia, czy też innych niepokojących się odbiegających od normalnego trybu zjawisk.
[00:37:18] Speaker B: Teraz mamy taki czas, że sporo osób reaguje na trudności życiowe agresją, więc warto na gruncie rodzinnym dbać o to, żeby wszelkie nieporozumienia były wyjaśniane, żeby nie doprowadzać do zachowań tego typu, kiedy ktoś reaguje agresją, bo tej agresji mamy w życiu całe mnóstwo. To nie tylko agresja, która dotyczy się w zamkniętych murach czterech ścian domu, ale też jest agresja w mediach, jest agresja w ruchu drogowym, na ulicach. kierowcy potrafią sobie zajeżdżać drogę i przechodzić do rękoczynów, więc warto dbać o to, żeby te emocje nie były eskalowane, żeby takim zachowaniom zapobiegać. W domu często jest tak, że mimo tego, że takie powiedzenie popularne w PRL-u, że dzieci i ryby nie mają głosu, wydawałoby się, że odeszło do lamusa, Ciągle jednak znaczna część osób zachowuje się w ten sposób, że w stosunku do dzieci czy młodzieży rzeczy polegają nie na dialogu, tylko na nakazach, bądź też odwrotnie na zakazach.
i rodzice nie zawsze mówią dzieciom, dlaczego im na coś nie pozwalają. Natomiast taka sytuacja, kiedy młody człowiek spotyka się z zakazem i na pytanie dlaczego słyszy odpowiedź, że nie, bo nie, albo nie, bo ja tak chcę, to często prowadzi do rozwoju, do eskalowania sytuacji konfliktowych.
Czasem wręcz do bardzo dramatycznych rzeczy.
[00:39:02] Speaker F: Panie Ryszardzie, co się stało, niech Pan mi powie, na przestrzeni czasu, bo przecież ja byłem wychowany również w twardym zwyczaju, miałem swoje obowiązki, miałem nakazy, byłem wychowany w duchu, że dzieci i ryby nie mają głosu. Moja mama była właściwie wychowana też przez swoich rodziców w duchu tych trzech parametrów, czyli dzieci, kuchnia i kościół. No i myśmy się w tym wszystkim znajdowali.
Oczywiście były też protesty, ale to protesty były właściwie w kategoriach dopuszczalnych, wynikających z szacunku dla naszych rodziców. Co pękło w tym społeczeństwie? Czy to dojrzałość, którą niosą ze sobą media?
Czy też to poziom wykształcenia uczących nas, te młode pokolenia, nauczycieli? Jak pańskim zdaniem ta sytuacja tak niekorzystnie w sumie się rozwija z punktu widzenia skutków tego rodzaju sytuacji drażliwych.
[00:40:06] Speaker B: Myślę sobie tak, że no to trudno porównywać epoki, dlatego że dawniej były pewne zasady, których się trzymano, no choćby właśnie tego już słynnego dzieci i ryby.
Natomiast no sytuacja teraz wygląda zupełnie inaczej.
Kiedyś nie było mediów, kiedyś nie było tego przebodźcowania, jakie jest teraz, prawda? Młode osoby wchodzą w świat, w którym jest hejt, którego dawniej nie było.
Nawet jeśli ktoś był nękany w szkole, to to nękanie dotyczyło tylko godzin lekcyjnych. A teraz młodzi ludzie są pod presją 24-godzinną z uwagi na to, że mogą zobaczyć w telefonach czasem swoje zdjęcia w negliżu, czy w jakichś innych sytuacjach kompromitujących.
Tego w tamtych czasach, kiedy myśmy dorastali, tego po prostu nie było.
[00:41:00] Speaker F: Jak by pan się odniósł do pomysłu zakazu używania smartfonów czy też internetu przez młodzież do 15 roku życia?
[00:41:08] Speaker B: Uważam, że szkoła to jest takie miejsce, gdzie młody człowiek idzie, żeby się rozwijać, żeby zdobywać wiedzę, a nie żeby grać w jakieś komputerowe gry, żeby się posługiwać telefonem.
Ta rozłąka kilkugodzinna od telefonu, to przecież nie polega na tym, że ten rodzaj mediów jest dla młodych ludzi zakazany.
[00:41:31] Speaker F: Wróćmy do naszego programu. Panie Marszardzie, niech Pan powie, kto jest gościem pańskich dyżurów tutaj.
[00:41:38] Speaker B: Tu są różne osoby, ale najczęściej to są te osoby, które mają albo miały problemy natury psychicznej, które się leczyły, bądź teraz są w trakcie leczenia, bądź takie, które po prostu są niezdiagnozowane i szukają jakichś dróg wyjścia dla siebie. Najtrudniej jest, kiedy osoby, zwłaszcza starsze, borykające się z problemami rozmaitymi, uciekają w izolację, zamykają się w czterech ścianach.
[00:42:09] Speaker F: co w tej sytuacji najlepiej zrobić?
[00:42:11] Speaker B: Najlepiej wyjść do ludzi. Właśnie to jest to, co tutaj, z czym się spotykam, co jest takie intensywne w działalności KSON-u, bo jest przebogata oferta i można robić różne rzeczy. Niezależnie od tego, czy się jest pełnosprawnym, czy się jest niepełnosprawnym, czy się ma jakieś dolegliwości zdrowotne.
Najgorszy to jest taki izolacjonizm, wycofanie się, prawda?
Bo wtedy jeszcze, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy się ludzie boją o swoje bezpieczeństwo, mamy tuż za granicą wojnę, mamy wojnę na Bliskim Wschodzie, te wszystkie rzeczy się intensyfikują, pomyślę.
[00:42:50] Speaker F: Tak, muszę Panu powiedzieć, że nie tak dawno, przed kilkoma dniami z okazji Dnia Wiosny, topiliśmy po raz trzeci Marzannę na takiej dużej imprezie w Szklarskiej Porębie, gdzie było nas ponad 90 osób. I jedna z pań przyszła do nas i powiedziała, kochani, dobrze, że jesteście, bo ja przez cztery lata nie wychodziłam z domu. Pierwszy raz wysłam w ubiegłym roku i nie chcę was absolutnie stracić.
Ja myślę, że ta misja, którą przejęliśmy w sejmiku, że wyciągamy ludzi z domu, bo tam najczęściej oni umierają, jest jak najbardziej słuszna i pan w tej misji ma określone zadanie. Czy po tych pańskich poradach jest następstwo? Obserwuje Pan skutek?
My wiemy, że po pańskich poradach coraz częściej ludzie przychodzą do naszych organizacji, uczestniczą w naszych spotkaniach, w naszych wyjazdach, w naszych wczasach, w naszych wycieczkach. A co z tymi cięższymi przypadkami, które wymagają już interwencji lekarskiej?
[00:43:55] Speaker B: Te sytuacje, które wymagają interwencji lekarskiej są dostępne dla wszystkich, są świadczone przez Sudeckie Centrum Zdrowia Psychicznego przy szpitalu MSWiA. I wszystkie świadczenia dokonywane przez lekarzy, psychoterapeutów, terapeutów są bezpłatne, finansowane przez NFZ.
[00:44:17] Speaker F: I w przypadku, gdy taka okoliczność zajdzie, Pan ułatwi ten kontakt tu z pozycji naszego klubu pacjenta, tak?
[00:44:24] Speaker B: Tak, zawsze udzielam pełnej informacji, na czym to polega. Ponieważ jeszcze do części osób, świadomość się nie przebiła do części osób, taka informacja, że można gdzieś skorzystać bez zapisów, bez uzgadniania terminów, bo nam się służba zdrowia kojarzy jeszcze ciągle z jakimś oczekiwaniem na pomoc, na wizytę lekarską. Natomiast tutaj ta pomoc natury psychicznej wygląda zupełnie inaczej.
[00:44:51] Speaker F: Tak, proszę Państwa, jeszcze raz przypominamy, oto macie Państwo skarb w postaci klubu pacjenta prowadzonego przez pana Ryszarda Pabisia, który ze znawstwem problemu pomoże Państwu w Waszych zakrętach mentalnych, który pomoże Państwu doradzić, w jaki sposób z nich się dać wyprowadzić. a w razie czego skieruję Państwa do lekarzy specjalistów z zakresu psychologii w szpitalu MSW w Cieplicach.
Macie Państwo to wszystko za darmo. Macie to w godzinach od 10 do 18 w każdy czwartek przez właściwie cały rok.
Jeszcze w tym roku będziemy to utrzymywali. we współpracy z sanatorium MSW w ramach Sudeckiego Centrum Zdrowia Psychicznego i spróbujcie Państwo skorzystać z tego.
Tutaj nie ma białych kitli, nie ma opłat, nie ma poczekalni. Kto przychodzi, ten dostaje się do naszej sfery porad. a następnie trafia do nas, do właśnie takiego wspaniałego, towarzyskiego życia, w którym przede wszystkim obowiązuje zasada, że po pierwsze razem można więcej, a po drugie wyjdźmy z domu, bo tam najczęściej ludzie zostają na stałe. Panie Ryszardzie, dziękuję panu serdecznie za rozmowę.
[00:46:11] Speaker B: Dziękuję bardzo. Wystarczy przyjść.
[00:46:14] Speaker F: Zapraszamy Państwa.
[00:46:16] Speaker K: Wybrałam już sobie chłopaka na medal, z nim jestem po słowie, nikomu go nie dam. Przystojny, nie głupi, szeroki gest ma, na wiosnę mi kupił WSK.
[00:46:30] Speaker E: U jak wiosna, S jak stach, K jak kocham, stacha wiosną WSK.
O, WSK!
[00:46:42] Speaker K: W tej maszynie wszystko gra, to podoba
[00:46:46] Speaker E: się dziewczynie WSK, o WSK.
Sześć koni ma, sześć koni ma, na trafkę gna, na trafkę gna, na trafkę
[00:47:00] Speaker K: co niedziela z nami gna.
[00:47:06] Speaker E: W jak wiosna, S jak stach, K jak kocham stach, A wiosną WSK!
O, WSK!
Na leśnych drożynach, w pobliżu jałowca, Kamuje maszyna i zsiada kierowca, Piołek tu rośnie i mówi nam to, Przypatrzcie się ljośnie raz na rok!
U jak wiosna, S jak sta, K jak kochał z taka wiosną WSK WSK W tej maszynie wszystko gra To podoba się dziewczynie WSK WSK Sześć koni ma, sześć koni ma, na trafkę gna, na trafkę gna, na trafkę co niedziela z nami gna.
Bu jak wiosna, S jak sta, a jak kocham stawka wiosną, WSK, WSK.
[00:48:19] Speaker K: W miastach odszedł ode mnie czas płynął jak potok I czekam daremnie i czeka też motor Samotni dalecy, a tutaj on tam Czy iskra na świecy błyśnie
[00:48:56] Speaker L: Sześć
[00:48:56] Speaker E: koni ma, sześć koni ma Na trafkę gna, na trafkę gna Na trafkę co niedziela z nami gna Gór jak wiosna, es jak stal A ja kocham stata wiosną WSK O, WSK WSK WSK WSK
[00:49:29] Speaker D: WSK WSK
[00:49:42] Speaker C: WSK WSK WSK WSK WSK WSK WSK WSK WSK WSK WSK WSK WSK WSK
[00:49:56] Speaker D: WS
[00:50:16] Speaker C: Felieton w Radiu Xon.
[00:50:20] Speaker D: Ja
[00:50:29] Speaker L: się tam bynajmniej nie obrażam, kiedy mi śpiewają 100 lat, bo mi do setki daleko. A nie mam takich ambicji, żeby żyć jeszcze dłużej.
Ale jak się czują 100-latkowie, kiedy im to śpiewają?
Chyba jest im smętnie i odbierają to jako nietakt. No pewnie.
I mnie zrobiło się przykro, kiedy w przedwczorajszej gazecie wyborczej wyczytałam wiadomość, że w ciągu ostatnich sześciu lat liczba stulatków podwoiła się.
Bo czy to jest wiadomość dobra czy zła?
Oczywiście to jest uliczniający postęp medycyny.
Ale co z tego, kiedy się stulatkom wypomina, że jest ich obecnie w Polsce 2150-ro, a każdy dostaje z ZUS-u 3 tys. zł dodatkowej specjalnej emerytury.
Ponieważ średnia wieku będzie się co roku zwiększała, to nawet po podwyższeniu wieku emerytalnego do 67 lat będzie się dłużej żyło na emeryturze i dłużej pobierało świadczenia.
Na dłuższą metę żaden budżet tego nie wytrzyma. Co robić?
Ale mówi Gazeta Wyborcza.
Najlepiej oczywiście byłoby odpowiedzieć w tej samej kategorii gramatycznej, bezokoliczniku, słowami ślicznej, srebrnowłosej damy polskiego filmu Danuty Szaflarskiej, też notabene zgrabnym, pełnym powału kroczkiem, wymierzającej kusecce, pora umierać.
Ba, łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Tiaszko nesty, żal pokinuty, mawiano w moich stronach. Ciężko nieść, żalu porzucić.
Już zwolennicy eutanazji robią co mogą, ale na razie jeszcze, hopla, żyjemy, jak napisała w swojej sztuce teatralnej pani Krystyna Meissner.
No ba, ale podczas gdy my sobie, hopla, żyjemy, ktoś musi na te emerytury pracować.
A tu cienko.
Dzieci w Polsce przybywa tyle, co kot napłakał.
Mniej niż na lekarstwo, w każdym razie na lekarstwo emerytalne.
Tymczasem zaś kolorowe pismo kobiece, które z przyjemnością można sobie poczytać u fryzjera, zatytułowane party, lansuje tak zwane macierzyństwo dojrzałe.
A cóż to jest?
Wydawałoby się, zgodnie z podstawowymi zasadami języka polskiego, że to jest po prostu macierzyństwo zorientowane przede wszystkim na dobro dziecka.
A tymczasem to tylko taki eufemizm. Czy wiedzą Państwo, jaki jest tego synonim?
Macierzyństwo last minute.
Czyli mówiąc po prostu zrozumiale i bez ogródek, to jest późne macierzyństwo. Macierzyństwo po czterdziestce.
Ale jak to brzmi zgrzebnie, bezlitośnie, późne macierzyństwo.
A ponieważ kobieta czterdziestoletnia to nie jest przecież starsza pani, tylko tak zwana kobieta dojrzała, to to się nazywa dojrzałe macierzyństwo.
Jak twierdzi Katarzyna Zaborowska, autorka przywołanego artykułu z partii z dnia 18 marca, Późne macierzyństwo to obecnie zjawisko ogólnoświatowe.
W Polsce w ostatnich latach liczba pań, które rodzą dzieci między 30 a 44 rokiem życia, wzrosła o 25%. W Stanach Zjednoczonych aż niemal o 40% i prawdopodobnie będzie rosła.
W zeszłym roku w Polsce, według informacji tejże dziennikarki, urodziło dzieci kilka kobiet po 50.
a z metody in vitro chcą korzystać podobno nawet sześćdziesięciolatki.
Mój Boże, sama znam osobę, która po pięćdziesiątce urodziła bliźniaki i wiem, jakie to dla niej wielkie szczęście, że w kilka lat po tragicznej utracie dziewięcioletniej córeczki mogła znowu zostać matką i znowu wypełnić macierzyńską miłością swój opustoszały dom i swoje osierocone małżeństwo.
Ale jednocześnie pamiętam także groteskową scenę porodu sześćdziesięciolatki, w filmie chyba Dżarnusza, filmie, którego już ani tytułu, ani fabuły nie pomnę.
Pamiętam tylko właśnie ten poród z piskiem i krzykiem starszej kobiety, natomiast cudownie śpiewanego Bachowskiego arcydzieła Magnifikat, który tym bardziej wyostrzał dysonansowość tej sytuacji.
Skąd się bierze tak zwane dojrzałe macierzyństwo?
Jest oczywiście znakiem czasu.
Dla naszych babek, Wychowanie dzieci było życiowym celem, pisze Katarzyna Zaborowska. Dziś kobiety chcą się spełniać także w innych rolach.
Coraz więcej z nas przed urodzeniem dziecka chce zrobić karierę, osiągnąć odpowiedni status społeczny i finansowy.
Wszystkie badania socjologiczne pokazują, że dziś młodzi ludzie nie myślą o pieluchach, ale o zdobyciu wykształcenia, a potem ciekawej, dobrze płatnej pracy.
Dopiero gdy to osiągną, przychodzi czas na szukanie partnera, i dziecko.
Język tego artykułu mówi właściwie sam za siebie, w każdym zdaniu i naprawdę wart jest analizy.
Już pierwsze zdanie o życiowym celu naszych prababek, jakim było wychowanie dzieci, w zestawieniu ze zdaniem o tym, że wszystkie badania socjologiczne ukazują, że dziś młodzi ludzie nie myślą o pieluchach, jest ironiczne i pogardliwe wobec takiej wartości, jaką jest wychowanie dzieci.
pieluchy jako metonimie macierzyństwa i wychowania i przeciwstawione temu zdobycie wykształcenia i dobrze płatnej pracy.
Oczywiście, że najpierw trzeba zrobić dyplom, a potem rodzić dziecko. Oczywiście, że lepiej najpierw zdobyć jakąś pozycję w zawodzie.
Oczywiście, że aby kobiety chętnie decydowały się na macierzyństwo, konieczne jest przede wszystkim stworzenie im odpowiednich do tego warunków.
Ale warunkiem pierwszym, który nie ma żadnej wartości w złotówkach, ale sam stanowi wartość podstawową, jest szacunek do macierzyństwa i do rodziny.
Kobietom łatwo zawrócić w głowach, że są piękne, zdolne i równe Bogom, stworzone do celów wyższych niż macierzyństwo. A macierzyństwo łatwo deprecjonować, zastępując je metonimią pieluchy. Zaś rodzinę z czworniem dzieci traktować jako patologiczną, nawet jeśli rodzice mają wyższe wykształcenie, oraz piastują prestiżowe i dobrze płatne stanowiska.
Ale szacunek lub jego brak wyraża się w języku.
To nie znaczy, że każda żurnalistka z kolorowego pisemka, które się czyta u fryzjera, świadomie pisze zrobić karierę zamiast zdobyć pozycję w zawodzie. Czy świadomie używa słowa partnerzy zamiast coraz bardziej niepopularnego słowa rodzice czy rodzina.
Ona po prostu już sama jest wytworą tej kultury. gdzie słowo mąż zastąpione jest słowem partner, a słowo rodzina już prawie w ogóle nie istnieje.
Natomiast dojrzałe macierzyństwo, oprócz paru zagrożeń, odznacza się tą zaletą, że uwalniające się w ciąży hormony podobno wygładzają zmarszczki.
No i idąc dalej tym tropem, pewnie też dzięki temu łatwiej dożywa się setki, przysparzając zusowską emeryturą specjalną, markowych ciuchów prawnukom, a budżetowi państwa sprawiając niewypowiedziany i nierozwiązywalny kłopot.
[00:58:04] Speaker C: Nasze dzisiejsze spotkanie powoli dobiega końca, dziękują więc za uwagę Państwu Marta Szymon, Maria Woś, Stanisław Szubert, Leszek Kopeć i realizator Damian Łyczak. Dziękujemy pięknie i życzymy oczywiście cudownej pogody, wspaniałych świąt i do usłyszenia w następnym spotkaniu.
Kalejdoskop Radiaxon. Proszę zapamiętać, magazyn społeczno-kulturalny.
A my idziemy malować pisanki.
[00:59:02] Speaker D: muzyka